niedziela, 21 września 2014

WCIĄŻ COŚ NOWEGO

Jest drugi dzień katastrofy. Mike budzi się i rozgląda z nadzieją, iż to był tylko zły koszmar, lecz mylił się. Załamany chłopak siada na łóżku i próbuje się przyzwyczaić do całej sytuacji, lecz jest mu trudno. Chwilę później wyciąga telefon z kieszeni, by sprawdzić godzinę, lecz bateria została rozładowana. Zdenerwowany rzuca telefonem w ścianę, niczym miotacz, podczas meczu baseball'owego. Chłopak ubiera się, zarzuca na siebie pasek do którego jest przypięty karabin i rusza w stronę wyjścia, by zacząć swój pierwszy plan. Otwierając powoli drzwi, rozgląda się za trupami. Teren czysty. Wychodząc Mike podchodzi do krzaków, w których ostatnio słyszał szelest, lecz nie znajduje niczego ciekawego. Młodzieniec zastanawia się jak może zabezpieczyć swój azyl przed wrogiem. Wpada na pomysł by rozstawić pułapki i zamontować kamery, w razie niespodziewanych hord, lecz do tego jest mu potrzebny ktoś, kto zna się na elektryce i technologii nowoczesnej. Mike rusza w stronę znanego mu zakładu do spraw remontowych. Idąc zauważa że ulica jest w miarę czysta, więc wsiada do pierwszego lepszego samochodu i próbuje go odpalić. Silnik dyszy, lecz nic z tego. Zirytowany wysiada i rusza na piechotę. Po pewnym dystansie jego oczom ukazuje się dziwny obiekt na niebie. Przekonany że to nie jest zwykły ptak, obserwuje jego tor lotu. Obiekt zaczyna się zniżać. To helikopter. Mike z nadzieją na ratunek zaczyna strzelać w ich stronę, by zwrócić na siebie uwagę, lecz bezcelowo. Helikopter znika z pola widzenia, a Mike zastanawiając się po co tędy przelatywał rusza dalej. Żrący odór zgniłego mięsa przestał przeszkadzać chłopakowi w normalnym funkcjonowaniu. Chłopak się zatrzymuje. Przed nim stoi sprawnie wyglądający samochód otoczony przez trupy. Mike się skupia i zaczyna celować w nich. Jest pewien, iż posiadając jeszcze trzy dodatkowe magazynki powinien przetrwać podróż. Chłopak zaczyna precyzyjnie strzelać im w głowy. Broń się zacięła, a w jego stronę kierują się trzy trupy. Chłopak puszcza karabin i wyciąga maczetę. Z lekkim zdenerwowaniem zaczyna walczyć wręcz z zabójczymi wrogami. Trup zamachuje się ręką, lecz Mike unika, po czym przecina trupa w pół i zgniata głowę butem. Zostało jeszcze dwóch. Nastolatek zaczyna biec w ich stronę. Z pełnym rozpędem wślizguje się po ziemi między trupami prostu do samochodu. Chłopak wstaje i od razu wsiada do pojazdu zamykając drzwi i okno. Zaobserwował, że trupy wolno się odwracają co może wykorzystać w przyszłości. Mike znajduje kluczyki w stacyjce i próbuje odpalić samochód. Po chwili silnik załapuje. Uśmiechnięty rusza w stronę swojego celu, lecz ostrożnie, albowiem Mike nigdy nie jeździł samochodem. Przed nim ukazuje się horda zombie. Podniecony ze szczęścia, ciśnie pedał gazu z całej siły i wjeżdża prostu w wrogów. Chłopak czuł się jak w grze komputerowej przejeżdżając sobie swobodnie żywe trupy.

- Zaczyna mi się to podobać.

Gdy zakład był tuż za zakrętem, samochód zgasł i stanął w miejscu. Zdenerwowany rozgląda się i zauważa, iż wokół niego nagle pojawiła się mgła. Zaniepokojony łapie za klamkę, lecz w ostatniej chwili o jego uszy obił się dźwięk zwierzęcego wycia, podobnego do wilków. Mike patrzy przez okno w drzwiach i zauważa ruch we mgle. Kilka postaci, jakby zwierzęta. Chłopak nie dowierza oczom. W jego stronę spokojnym chodem kieruje się mała wataha wilków, lecz wyglądały inaczej niż inne wilki. Po chwili na maskę wskakuje kolejny wilk. Przestraszony przygląda się zwierzęciu. Oczy wilka są całe zakrwawione, zęby wyglądają jak brzytwy, kolor sierści przypomina kolor popiołu, a na ich tułowiu trzyma się jakaś dziwna narośl, która przypomina zmutowane serce. Wilk zaczyna pyskiem uderzać w przednią szybę. Idąca w jego stronę wataha otacza pojazd i atakuje go ze wszystkich stron. Jeden z wilków zaczyna gryźć przednią oponę. Mike w panice próbuje ponownie odpalić samochód, a gdy mu się to udaję, od razu rusza przejeżdżając wilkowi głowę. Drugi wilk, który znajduje się na masce zasłania widok Mike'owi i przez to wjeżdża w latarnię miażdżąc przy tym wilka. Chłopak łapie za karabin i wysiada. Bez zastanowienia zaczyna strzelać w dzikie bestie, lecz ciężko je trafić, albowiem zachowują się jakby znały tor lotu kul i unikają je. Udaje mu się zabić biegnące w jego stronę wilki, lecz na samochodzie ukazuje się kolejny wilk, który znajduje się za nastolatkiem. Nic nie świadomy odwraca się powoli w stronę pojazdu, a wilk skacze w prost na niego wytrącają broń z rąk Mike'a. Chłopak trzyma bestie za szyję i próbuje ją udusić, lecz nic z tego, jakby wilk nie oddychał. Narośl przypominająca serce zaczyna bić co raz szybciej i głośniej. Chłopak dochodzi do wniosku, iż to musi podtrzymywać wilki przy życiu. Mike puszcza jedną rękę z wilka i sięga bo maczetę. Wyciągając ją, wilk naciera co raz bardziej. Jego pysk prawie dotyka nosa chłopaka. Zaniepokojony gwałtownie wyciąga broń i z całą siłą wbija w szyje wilka przewracając go na ziemię. Widząc że wilk nadal żyje, dźga go po całym ciele, lecz bezcelowo, więc Mike odwraca go i szybko wbija maczetę w narośl. Wilk od razu zginął. Zmęczony i cały we krwi, wstaje i patrzy się na martwe zwierzę.

- Wirus pewnie zmutował i teraz zaraża także zwierzęta... Muszę być czujny.

Mike wraca po upuszczoną broń, po czym idzie do zakładu. W środku, uwagę przyciągają leżąc sterta drewna, a w niej długie kije z ostrym zakończeniem. Chłopak zostawia je na drugi plan i rusza dalej. Spacerując po zakładzie, w dziale elektronicznym znajduje małe transformatory, a także kamery. Ucieszony rusza w stronę wyjścia parkingowego, w celu sprawdzenia czy są tam pojazdy, które mogłyby pomieścić cały sprzęt, który chce ze sobą wziąć. Stoją tam dwie duże ciężarówki. Z uśmiechem na twarzy wraca po swoje rzeczy. Zabiera ze sobą dwa transformatory, kilkanaście metrów kabla, cztery kamery, a także kilka prętów i innych drobiazgów. Po załadowaniu, przypomniał sobie o ostrych kijach. Wracając rozgląda się za trupami, lecz dziwnym trafem ich nie spotyka. Gdy Mike doszedł do sterty drewna, pociąga za jeden z patyków zwalając całą stertę na ziemię. Wystraszony od razu łapie za karabin i rozgląda się za trupami, lecz nikogo nie ma. Zaniepokojony zabiera wszystkie ostre kije i ładuje do ciężarówki. Wsiadając do niej zauważa CB radio. Z nadzieją, że ktoś może próbować się kontaktować, łapie za mikrofon, włącza radio i próbuje nawiązać kontakt.

- Halo. Jeżeli ktoś mnie słyszy, niech odpowie.
- (szum)
- Jeżeli ktoś mnie słyszy, niech odpowie lub kieruje się w stronę schronu antyrakietowego na południowym obrzeżu miasta.
-(szum)

Rozczarowany chłopak odkłada mikrofon, po czym odpala silnik i rusza w stronę wyjazdu. Każde niepowodzenie niszczy małą część Mike'a, lecz każdy sukces daje mu nadzieje na to, iż uda mu się przeżyć i uciec. Wracając do azylu, chłopak zauważa na swojej drodze wywrócony tir, którego nie widział jadąc do zakładu. Nastolatek zaczyna się obawiać, iż w Angel City jest coś o wiele groźniejszego niż wilki czy trupy. Rozglądając się za inną drogą do bazy, chłopak kantem oka zauważa leżący pod fotelem pasażera zegarek. Sięgając po niego słyszy głośne, lecz niskiego tonu wycie wilka. Zdziwiony z zegarkiem w ręku, łapie za kierownicę i skręca w uliczkę po prawej. Jadąc zakłada zegarek na rękę, po czym zauważa że jest 15:33. Do zmroku zostało mu trochę czasu, lecz nie wiadomo jak szybko dojedzie do bazy tymi ścieżkami. Mike wyjeżdża z mgły i kieruje się na główną trasę prowadzącą do azylu. Nagle Mike słyszy zza samochodu wybuch. Spojrzawszy w boczne lusterko, zauważa ogromną postać we mgle. Chłopak przyśpiesza. Jakiś czas później, Mike dojeżdża do azylu. Zegarek pokazuje 20:03. Jest ciemno, dlatego chłopak wychodząc z samochodu, od razu biegnie do drzwi azylu by je otworzyć i oświetlić otoczenie światłem z wewnątrz. Gdy Mike zaczyna wykładać rzeczy na ziemię, znowu zaczyna czuć jakby był obserwowany. Słyszy jak wokół niego ktoś chodzi. Chłopak wyczula zmysły i kontynuuje rozładunek. Gdy ciężarówka jest pusta, zanosi rzeczy do środka. Mike siada do biurka i zaczyna planować kolejny ruch. Po chwili namysłu decyduje się na zdobycie pożywienia, lecz najpierw musi rozwiązać sprawę z swoją nogą. Ból nie daje mu możliwości przemieszczania się pieszo na duże dystanse, a dobrze wie, iż czasami będzie musiał gdzieś pójść. Chłopak ściąga buta i delikatnie łapie za stopę, gdy nagle czuje na niej lekką wypukłość. Wybita kość. Mike cieszy się, że tylko na tym się skończyło, albowiem ze złamaniem byłby większy problem. Po chwili chwyta mocno za stopę i przekręca w bok. Ból przeszył jego całe ciało. Przez tą krótką chwile poczuł, jakby ktoś mu wszędzie wbijał igły. Stając już normalnie na nogi, kieruje się do wyjścia, a po drodze zabiera ze sobą latarkę i taśmę izolacyjną, którą wziął z zakładu. Chłopak wsiada do ciężarówki i rusza w stronę supermarketu, który znajduje się nieopodal. Wszędzie ciemno, nic nie widać, a światła w samochodzie ledwo pomagają. Chłopak bezpiecznie dojeżdża do sklepu. Budynek ma parter i pierwsze piętro, nie licząc podziemnego parkingu. Bez zastanowienia Mike parkuje tyłem do wejścia, ponieważ zaparkowaniem na parkingu jest bardzo ryzykowne, zwłaszcza w nocy. Montuje latarkę do broni za pomocą taśmy. Wchodząc do pomieszczenia, czuje straszny chłód, gorszy niż na dworze. Czujny młodzieniec powoli kieruje się w stronę działu spożywczego, który znajduje się na drugim końcu sklepu. Przechodząc przez środek zakładu, słyszy jak ktoś biega dookoła niego. Zauważa szybko poruszające się w cieniu postacie. Chłopak odbezpiecza broń i zaczyna celować do tajemniczych postaci, świecąc przy tym latarką. Dookoła jest ciemno. Jedynym ratunkiem jest latarka, która i tak mało daje. Postacie krążą wokół Mike'a. Nagle słyszy, jakby nad nim ktoś się wspinał. Przestraszony się odwraca i celuje w górę. Chłopak nie dowierza oczom.

- To nie są ludzie...

Nad jego głową wisi kilkadziesiąt dziwnych istot. Przez światło latarki, mutanty spoglądają na niego, lecz nie atakują go. Nagle jeden z nich schodzi na dół i powoli zbliża się do Mike'a. Chłopak zaczyna do niego strzelać, po czym do reszty mutantów. Potwory szybko się rozpraszają i znikają w ciemności. Nagle wszystkie atakują z różnych stron. Chłopak nie nadąża w celowaniu. Wycofując się, zostaje zaatakowany z góry przez jednego z mutantów, lecz chłopakowi udaje się uniknąć. Jedyne co udało mu się zaobserwować, to brak oczu. Zastanawia się jakim sposobem potrafią się przemieszczać i wykrywać cokolwiek, skoro nie mają oczu. Po chwili latarka zaczyna gasnąć. Zdenerwowany nastolatek próbuje się po raz kolejny wycofać do pojazdu, lecz jeden z mutantów pchnął go, po czym go wywalił. Mike'owi udaje się ponownie włączyć latarkę. Jego oczom ukazuje się ogromna ilość mutantów, które są wszędzie i zbliżają się do chłopaka. Mike zaczyna tracić wiarę w siebie. Chłopak się poddaje.


Witam moi drodzy czytelnicy. Chciałbym was uświadomić, iż od teraz będę wrzucał kolejne części co każdą sobotę i niedziele, ze względu, iż mam szkołę, pracę, itd. Tak więc w każdy weekend będę wrzucał dwie części. Proszę o wyrozumiałość i pozostanie tu, a najlepiej polecenie innym ;) Życzę wam udanego tygodnia.

2 komentarze:

  1. Jedna uwaga (nie chce być opisywana jako naczelny hejter, czy coś). Po dłuższym czytaniu te plamkui po bokach zaczynają się ruszać i trzeba wytężać wzrok żeby skupić się na tekście, a potem wszędzie widzisz poziome czarne paski. Nie wiem czy to jest efekt mojej krótkowzroczności, ale chyba warto co nieco zmienić. (ze swojej strony mogę polecić WS - wioskaszablonow.blogspot.com, http://wioskaszablonow.blogspot.com/2013/07/1181-modern.html, trzeba zapoznać się z regulaminem).
    A dodawanie postów w weekendy jest jak najbardziej ok, moim zdaniem i tak bardzo często publikujesz rozdziały.

    OdpowiedzUsuń
  2. No wiem, ale wena się trzymała więc musiałem przerzucić wszystko na bloga, a co do tła to mam zamiar go i tak zmienić, tylko szukam jeszcze jakiegoś fajnego, który by pasował do tego bloga. A co do uwag to miło że mi je zwracasz, albowiem jesteś czytelnikiem, a ja chcę aby czytelnikom czytało się jak najlepiej moją opowieść :)

    OdpowiedzUsuń