niedziela, 28 września 2014

PROJEKT ZERO

Poranne słońce oświetla jadący pojazd jak reflektor. Chłopak całkowicie odłączył się od przeszłości, niepokojące myśli przestały go dręczyć, jakby zmienił się z człowieka w maszynę. Wskaźnik paliwa pokazuje, że zaczyna brakować paliwa, lecz Mike nie zwraca na to uwagi. Jadąc przez miasto do jednostki wojskowej patrzy przed siebie, przejeżdżając przy tym trupy. Nagle nastolatek zauważa leżącego na ziemi trupa. Zaciekawiony zatrzymuje się przed nim i wychodzi z samochodu, by zbadać sytuację. Chłodnym wzrokiem bada wroga i zauważa dużą dziurę w głowie.

- Był tu... Mam nadzieje że mnie nie uprzedził...

Mike szybko wsiada z powrotem do pojazdu i rusza dalej w stronę swojego celu. Gdy jest w połowie drogi, zauważa dookoła świeżo płonące samochody, jakby ktoś bawił się w wysadzanie wszystkiego co popadnie. Zirytowany zwolnił i zaczyna się rozglądać z nadzieją na znalezienie kogoś żywego. Myśl o tym, iż ta osoba może mu zaszkodzić zaczyna zasłaniać  myśl o współpracy z ocalałym. Chłopakiem kieruje ogromne skupienie, a zarazem niewyjaśniona nienawiść, jakby opętał go demon. Po chwili młodzieniec słyszy nadlatujący helikopter. Zatrzymując się zaczyna go obserwować. Tym razem leciał on z innego miejsca w mieście. Mike zaczyna się zastanawiać, czy to wszystko co się tu dzieje to nie jest upozorowane, lecz dlaczego rząd tworzyć broń biologiczną i testować ją na mieszkańcach swojego kraju? To pytanie dręczy chłopaka przez całą drogę. W pewnym momencie zaczyna padać deszcz. Urwanie chmury. Chłopak dojeżdża do jednostki wojskowej i wysiada z samochodu obserwując dokładnie wszystko dookoła, lecz jedyne co widzi, to pustka. Baza składa się z trzech budynków i jednej niskiej budowy przypominającej wejście do podziemnego parkingu lub schronu. Wszędzie leżą łuski po kulach, lecz nie widać żadnych zwłok, ani śladów krwi. Zastanawiając się do czego mogli strzelać rusza do pierwszego budynku po lewej. Wchodząc do niego, zauważa długi biały korytarz z kilkoma drzwiami po bokach. Bez zastanowienia rusza zbadać budynek. Mike otwiera pierwsze drzwi po lewej i zaczyna przeszukiwać pomieszczenie. Znajdują się w nim dwie duże drewniane szafy, umywalka, lodówka, nieduży drewniany stół na środku i cztery krzesła. Pokój wygląda podobnie do małej jadalni. Mike zaczyna przeszukiwać szafki. W jednej znajduje dwie duże torby z ubraniami do gastronomii. Chłopak wyciąga ciuchy i bierze torby ze sobą. W drugiej szafie znalazł puszki z gotowym obiadem dla żołnierzy. Kolejny sukces. Po zapakowaniu prowiantu, zagląda do lodówki. Znajduje się w niej zamrożona woda, zamrożone piersi z kurczaka i małe pudełko. Młodzieniec wyciągając pudełko zauważa na nim napis "Prezent za otrzymaną karę." Zaciekawiony otwiera pudełko, po czym odruchowo ją upuszcza na ziemię. Znajduje się w niej zgniła kanapka z odchodami.

- Mieli dziwne poczucie humoru.

Po splądrowaniu pomieszczenia, Mike bierze się za kolejne, lecz tu go szczęście opuściło. Reszta pokoi była pusta. Chłopak wychodzi z budynku i kieruje się z torbami do następnego. Przechodząc obok tajemniczego wejścia, słyszy dziwne trzaski z wewnątrz. Gdy nastolatek podchodzi do drugiego budynku, zaczyna czuć jakby ktoś go obserwował, lecz rozglądając nie zauważa nikogo. Gdy chłopak otwiera drzwi, uderza w niego silny odór zgniłego mięsa. Zniesmaczony idzie w głąb budynku. Dookoła niego leżą rozszarpane zwłoki żołnierzy. Budynek składa się z jednego wielkiego pomieszczenia przypominającego punkt medyczny. Chłopak zaczyna szukać czegoś przydatnego. W jednej z metalowych szafek znajduje bandaże, leki i inne tego typu przedmioty. Chłopak ładuje wszystko do torby.  Jego wzrok przyciąga druga, zakrwawiona szafa z której wystaje brązowy pasek. Otwierając ją zauważa arsenał broni. Mike zaczyna się zastanawiać jaki był powód umieszczenia w punkcie medycznym tak duży zestaw broni. Po chwili chłopak zaczyna wrzucać wszystko do torby. W głębi duszy Mike cieszy się z zdobyczy, albowiem nie będzie miał więcej problemu z brakiem amunicji i broni, lecz na jego twarzy dalej pozostaje zimny wyraz. Młodzieniec spogląda na zegarek i widzi że jest już 14:02. Chłopak jest zdziwiony, że czas jego pobytu w jednostce wojskowej tak szybko zleciał. W pośpiechu rusza do wyjścia. Spokojnym, lecz przyśpieszonym krokiem idzie do samochodu by wrzucić torby z zdobyczą na tył pojazdu. Chłopak odwraca się i widzi że został mu jeden, mały budynek do zbadania zanim ruszy do tajemniczego obiektu. Bez zastanowienia rusza do kolejnych drzwi. Idąc, ponownie słyszy w oddali kolejny helikopter.

- Coś często tu latają.

Mike wchodzi do budynku. Jest to małe pomieszczenie przypominające biuro jednoosobowe. Na biurku zauważa jakieś dokumenty. Mike nie dowierza oczom. Są to wszystkie plany i doświadczenia, które odbywały się w tej jednostce. Chłopak z zawziętością szuka coś na temat epidemii, po czym po chwili znajduje bardzo interesujący dokument.

WYNIKI BADAŃ/DIAGNOZA KOŃCOWA - RAPORT
Badania przebiegły zgodnie z planem. Wirus Omega stał się stabilny, poprzez połączenie wszystkich komórek z komórką macierzystą. Jego efektem są pocenie, obumieranie organów wewnętrznych, nagły przypływ agresji, a następnie śmierć, lecz po 20 minutach mózg znów zaczyna pracować. Niestety, tylko instynkt głodu i przetrwania zostają wznowione. Pacjenci nie kontaktują się z rzeczywistością. Zachowują się jak wściekłe zwierzęta. Obrażenia po ostrzach czy nawet po kulach nie dają najmniejszego skutku by ich zabić. Tylko po przez uszkodzenie mózgu można zlikwidować zarażonego.
PODSUMOWANIE
Wirus Omega samodzielnie ewoluował do ostatniego stopnia i jest gotowy do użytku jako broń biologiczna.

Po chwili Mike znajduje kolejny ciekawy dokument.

RAPORT SYTUACYJNY
01.12.16r. - Projekt Zero został ukończony pomyślnie. Pacjent zostaje przeniesiony do bezpiecznego pomieszczenia w laboratorium i będzie uśpiony, aż do jego zapotrzebowania. Wszystkie wyniki są w normie. Pacjent jest odporny na kule, lecz nie do końca. W 100% jest odporny na niskie i wysokie temperatury, porażenia prądem, potrafi sprawnie funkcjonować pod wodą dzięki komórkom w jego ciele, które absorbują powietrze. Potrafi podnosić obiekty 5000kg cięższe od niego. Podsumowując, Projekt Zero, pierwszy super żołnierz stał się istotą doskonałą.
04.12.16r. - Szczepionka nr 3 zostaje przeniesiona do bunkru, gdzie będzie pilnowana przed 24 godziny na dobę. Wirus jest w pełni gotów do załadowania do głowicy.
06.12.16r. - Wirus Omega wydostał się na wolność. Jeden z naukowców posunął się do dezercji i zagroził całemu miastu jak nie światu zagładą. Został on uznany za wroga publicznego nr 1 i został zlikwidowany. Została ogłoszona ewakuacja. Rząd nakazał pozostawienie połowy mieszkańców w mieście, by sprawdzić działanie wirusa w dużych skupiskach. Miasto zostało zamknięte i stało się miejscem testowym, które zostało objęte tajemnicą państwową. Jeżeli wirus wymknie się z pod kontroli i wyjdzie poza mury strefy testowej, nakazane jest użycie ładunków atomowych o małej sile rażenia w celu zniszczenia miasta w raz z dowodami istnienia wirusa.

Czytając to Mike nie dowierza oczom. Rząd wykorzystał bezbronnych ludzi do swoich badań. W chłopaku zaczyna jeszcze bardziej rosnąć nienawiść, a za razem gniew. Nagle ktoś łapie za klamkę. Zaskoczony przeskakuje biurko i chowa się pod nim. O jego uszy obija się dźwięk ciężkich butów. Mike wychylił lekko głowę za biurko. Stoi przed nim dwóch uzbrojonych żołnierzy. Mają na sobie czarno-szare mundury w moro, czarne kamizelki, czarne hełmy, czarne maski gazowe i ciężkie uzbrojenie. Chłopak wie że jeżeli da znak swojego pobytu, może się to dla niego źle skończyć. Nagle jeden z nich bierze do ręki krótkofalówkę.

- Baza tu Sprzątacz, odbiór.
- (radio) Tu baza.
- Jesteśmy w jednostce wojskowej w Angel City. Kurs 003, ostatni.
- (radio) Przyjąłem. Znaleźliście ostatnie dowody?
- Niestety nie. Jesteśmy w ostatnim budynku i nigdzie nie ma dokumentów.

Chłopak zauważa kartki obok siebie, które musiał zrzucić gdy przeskakiwał przez biurko. Delikatnie przysuwa je do siebie.

- (radio) Zrozumiałem. A co z obiektem "Zero"?
- Jest zamknięty.
- (radio) Zbierajcie się powoli. Transport powietrzny będzie czekał na was przed bramą miasta.
- Przyjąłem, bez odbioru.

Nagle ktoś znów wchodzi do pokoju.

- No! W końcu jesteś! Gdzie tak długo byłeś?
- Kurwa... Jakiś debil zastawił wiazd czerwonym pickup'em gdy ewakuował się z miasta.
- Znalazłeś coś?
- Nie. Szczepionki są w laboratorium.
- Cholera, tam jest "Zero".
- To co robimy?
- Jak to co?... Dowodów nie ma, więc jak na razie przerywamy misję i wracamy do domu.

Żołnierze wychodzą z pomieszczenia. Mike analizuje rozmowę, lecz nic nie rozumie.

- Kto to jest "Zero"? I kim oni byli?

Zaniepokojony wstaje i powoli podchodzi do drzwi wsłuchując się w dźwięki z zewnątrz. Nagle słyszy odpalanie silnika. Odjechali. Wychodząc chłopak sprawdza czy samochód z torbami stoi w miejscu. Na szczęście nie zainteresowali się tym pojazdem. Zaciekawiony całą sytuacją podchodzi do grubych metalowych drzwi. Obok znajduje się panel z klawiaturą liczbową. Spoglądając w dokumenty, nie znajduje niczego przydatnego. Po schowaniu dokumentów do kurtki, chłopak rozmyśla jak otworzyć drzwi nie znając kodu. Po chwili próbuje improwizować i strzela w panel. Cudem udaje mu się. Drzwi się otwierają. Mike widzi przed sobą zejście w dół. Chłopak bierze do ręki karabin i wolnym krokiem schodzi w głąb. Na dole znajduje się ogromne laboratorium, które wygląda jak pomieszczenie na statku kosmicznym. Chłopak ostrożnie się rozgląda. Na ziemi leży kilka zwłok naukowców, lecz nie wyglądają na zabitych przez trupy czy ludzi. Chłopak zauważa na jednym z blatów trzy fiolki z niebieskim płynem. Gdy zbliża się do nich, zauważa także kartkę pod nimi. Wyczytuje z niej, że są to trzy jedyne fiolki z antidotum na wirusa omega. Chłopak wpadł w euforię. Mike od razu chowa je do kieszeni, lecz gdy sięgał już za trzecią fiolkę, coś zatrzęsło ziemią i przewróciło chłopa. Chłopak wstając patrzy się za siebie. Nagle coś z kłębów kurzu i gruzu rzuca w niego blatem laboratoryjnym. Chłopak w ostatniej chwili unika i od razu wstaje celując przed siebie. Z dymu wyłania się potwór. Mike nie dowierza oczom. Widzi przed sobą dwumetrowego zmutowanego człowieka w stroju żołnierza. Jest cały w sinym kolorze, jego ubranie jest porwane, na jego ciele widoczne są ogromne, grube żyły, jego prawa ręka jest cała umięśniona a na dłoni ma trzy ogromne ostre szpony, lecz lewa ręka wygląda normalnie. Z twarzy przypomina trupa, ale wygląda na o wiele potężniejszego.

- To musi być ten cały "Zero".

Potwór zaczyna krzyczeć, a Mike celuje mu w głowę. Po chwili Zero rusza w chłopaka. Skupiony zaczyna strzelać do biegnącego mutanta, lecz kule nie zadają mu nawet najmniejszych obrażeń. Gigant dobiega do Mike'a i zamachuje się, lecz ten unika śmiertelnego ciosu wciąż strzelając. Widząc, iż kule wciąż nie dają żadnego skutku, zaczyna rozmyślać nad nowym planem działania. Chłopak zaczyna strzelać w różne części ciała mutanta, by znaleźć jakiś słaby punkt, lecz bezcelowo. Zero idzie w stronę młodzieńca patrząc na niego, jakby Mike zabił mu wszystkich bliskich. Cofając się, nastolatek się potyka o kawałek ściany. Potwór podchodzi do chłopaka, łapie go i wyrzuca z laboratorium jak nic nie ważącą kukiełkę. Obolały wstaje i bezradnie patrzy jak pełen furii mutant idzie w jego stronę. Mike rzuca karabin na ziemię i wyciąga maczetę zza pleców. Wiedząc, iż zaraz zginie, próbuje chociaż osłabić Zero, by w razie gdyby miał szczęście i przeżył, mógł go wykończyć. Ledwo trzymający się na nogach chłopak powolnym krokiem podchodzi do potwora. Zero łapie go swoją normalną ręką za szyje i podnosi. Po chwili Mike wbija mu maczetę w głowę. Z bólu mutant rozcina mu klatkę piersiową swoją zmutowaną dłonią i wyrzuca na ziemię  krzycząc i wymachują rękoma jak szalony. Chłopak leży i obserwuje z lekkim uśmiechem na twarzy jak Zero cierpi. Nagle przed oczami zaczyna robić mu się ciemno. Obraz się zamazuje. Ostatnie co udaje mu się usłyszeć to lekko wygłuszony dźwięk ciężkiego karabinu. Mike traci przytomność.

sobota, 27 września 2014

NAJGORSZA NOC

Mike godzi się z porażką i w spokoju zamyka oczy. Mutant powoli zbliża się do chłopaka, jakby myślał że ten zaraz zaatakuje. Kładąc swoje zimne jak lód ręce na nogi Mike'a, zbliża swoją twarz do niego i zaczyna go obwąchiwać. Młodzieńcowi zaczynają się ukazywać obrazy z przeszłości. Jego wspaniale spędzone chwile z Megan, braterskie żarty z Josh'em i wiele innych. Jego ciało zaczyna przechodzić kojące ciepło i spokój. Na jego twarzy pojawił się uśmiech. Bestia wyciąga rękę i zamachuje się by zadać ostateczny cios swojej ofierze, gdy nagle z zewnątrz dochodzi głośne, niskie wycie. Mutanty zaczynają się w pośpiechu rozpraszać, po czym znikają. Mike powoli otwiera oczy i rozgląda się. Nie widząc bestii, bierze głęboki wdech i wstaje. Rozglądając się, kieruje się w stronę ciężarówki. Nagle czuje lekkie trzęsienie, jakby coś ogromnego przechodziło obok sklepu. Zaniepokojony zmienia magazynek i szykuje się do kontrataku. Trzęsienia są co raz częstsze i silniejsze. Nastolatek w skupieniu celuje w stronę wyjścia idąc powoli do tyłu. Jego serce zaczyna bić co raz wolniej, jakby czas zaczął zwalniać, jego oddech stał się płytki, a wzrok jest skupiony na wejściu. Nagle coś uderza w prawą ścianę od chłopaka. Odwracając się w stronę zniszczenia, chłopaka oczom ukazuje się ogromny potwór przypominającego wyrośniętego wilka. Monstrum jest cały w bliznach i prawie bez sierści, jego łapy są umięśnione, jakby ktoś go faszerował sterydami, jego zęby wyglądają jak ostre sople z lodu, jego oczy są przekrwione, lecz tęczówka wydaje się jakby świeciła na czerwono. Chłopak wpatruje się w gigantycznego wilka z nie dowierzaniem i zaczyna powoli się cofać. Przechodzący ciało młodzieńca strach próbuje sparaliżować wszystkie jego mięśnie, lecz Mike nie pozwala na to. Wilk zbliża się do zestresowanego chłopaka. Mike unosi lufę karabinu w stronę wilka. Przez jego głowę przechodzą tysiące różnych myśli. Nagle przez chwilę o kąt oka odbił się bardzo jasny błysk z zewnątrz. Skupiony na wielkiej bestii, zaczyna się co raz szybciej cofać. Po chwili bestia atakuje. Chłopak nastolatek odskakuje i zaczyna biec w głąb centrum handlowego. Wilk rusza za nim. Uciekając, zdesperowany zaczyna strzelać do potwora, lecz nie trafia go. Mike dobiega do rozwidlenia. Gdy wilk zbliża się do chłopaka, ten zaczyna biec w lewo. Jego głowie automatycznie utworzył się plan ucieczki. Chłopak zatacza koło w sklepie, aby móc zdążyć wsiąść do pojazdu i uciec do azylu. Wilk biegnie za nim niszcząc wszystko po drodze. Z niebywałą prędkością bestia dogania chłopaka i uderza go pyskiem z taką siłą, że Mike wleciał do jednego ze sklepu rozbijając przy tym szybę, jakby był zwykłą lalką. Obolały chłopak próbuje się podnieść, lecz w jego prawej nodze tkwi kawałek szkła.

- To chyba jakieś żarty...

Wilk rusza dalej jakby zgubił trop. Wykorzystując okazję, nastolatek zaczyna się kierować w jakieś bezpieczniejsze miejsce, aby obmyślić plan działania. Z oddali słychać jak bestia niszczy dalszą część centrum handlowego. Kulejący i obolały ukrywa się za jednym z filarów. Nagle wilk staje w miejscu tuż za Mike'iem. Chłopak próbuje spowolnić oddech, lecz ból mu na to nie pozwala. Gdy gigant rusza dalej, Mike'owi zaczyna burczeć w brzuchu. Słysząc to, wilk niszczy filar swoją ogromną łapą. Chłopakowi udaje się uciec z pod spadających w dół kawałków budynku, gdy po chwili pęka mu kawałek wystającego z nogi szkła. Nastolatek zaczyna rozpaczliwie krzyczeć z bólu. Śliniący się wilk zaczyna zbliżać się do chłopaka, który próbuje się doczołgać z powrotem do głównej hali. Gdy bestia otwiera pysk i szykuje się do ataku, Mike strzela w niego trafiając go w gardło, zyskując przy tym czas na ucieczkę. Wilk wpada w furię. Gdy oboje znajdują się w hali, chłopak ponownie zauważa błysk z zewnątrz. Nagle słyszy głośny huk, po czym w wilka trafia rakieta. Nie wiedząc co się dzieje, Mike wykorzystuje sytuację i rusza jak najszybciej potrafi do pojazdu. Gdy chłopak odwraca na chwilę wzrok w stronę wilka, zauważa iż dostał w oko. Mike wsiada do ciężarówki i bez zastanowienia ucieka z centrum handlowego. Będąc w drodze do azylu, chłopak zastanawia się kto mógł mu pomóc. Nagle na jego twarzy ponownie pojawił się uśmiech.

- Nie jestem tu sam.

To dla Mike wspaniała wieść. Chłopak zaczyna nabierać pewności siebie. Dla samotnego człowieka, który żyje w czasach apokalipsy zombie, wieść o tym, iż jest ktoś jeszcze, kto przeżył zagładę, jest jak bochenek chleba dla głodującego przez kilka dni bezdomnego. Zbliżając się do bazy, Mike zaczyna analizować zachowanie wrogów. Dowiedział się, iż trupy występują najczęściej w grupach i są dość szybkie, a także jest ich bardzo mało w nocy, mutanty, których od teraz nazywa "ślepymi" są bardzo szybkie, potrafią chodzić po ścianach i występują tylko gdy słońce zniknie z horyzontu, a to znaczy że są wrażliwe na światło słoneczne, wilki występują bardzo rzadko, lecz trzymają się w grupach i są bardzo inteligentne, a także mają swojego przywódcę, który ma 3 metry wysokości i ma niewyobrażalną siłę. Mike zatrzymuje ciężarówkę przy bazie. Wysiadając od razu kieruje się do środka, by odpocząć, coś zjeść i opatrzyć ranę. Chłopak otwiera wiszącą na ścianie apteczkę i bierze z niej szczypce, bandaże i wodę utlenioną. Siadając na łóżku, przeszedł  go nieopisywalny ból promieniujący z nogi na całe ciało. Mike rozrywa nogawkę, po czym zawiązuje bandażem nogę nad raną, by zablokować dopływ krwi i ostrożnie zaczyna wyciągać szczypcami kawałek szkła. Niedoświadczony w medycynie sprawia sobie przy tym wiele bólu. Młodzieniec wyciąga szkło bardzo powoli i ostrożnie. Krew leje się na ziemię jak z kranu. Mike zaciska zęby i wyciągając gwałtownie szkło z rany zaczyna krzyczeć. Po chwili udaje mu się. Od razu bandażuje ranną nogę i kładzie się na chwilę na łóżku. Czekając aż ból trochę ustąpi, zaczyna myśleć o zaistniałej w centrum handlowej sytuacji. Nastolatek zaczyna się zastanawiać kto to mógł być i skąd ta osoba ma tak silną broń, a co najważniejsze, czy osoba jest nastawiona wrogo czy może pokojowo. Po chwili odpoczynku, chłopak wstaje i kulejąc idzie coś zjeść.

- Hmm... Zbyt dużego wyboru nie mam... Fasolka, fasolka, fasolka, klopsy, o jest jeszcze fasolka, a to zjem chyba fasolkę.

Magazyn z żywnością jest dobrze wyposażony. Znajduje się w nim skraplacz wodny z filtrem, mała kuchenka z piecem, a także mała zamrażalka. Po przygotowaniu sobie jedzenia, młodzieniec wraca do pokoju i siada na łóżku zastanawiając się znów nad swoim życiem, lecz teraz jego charakter stał się silniejszy. Jego spojrzenie zaczęło się robić bezduszne, podobne do morderców z filmów gatunku horror. Mike zaczynał się zastanawiać po co ktoś z taką siłą zbrojną miałby go ratować, skoro posiada taki potężny arsenał jak granatnik rakietowy RPG. Chłopakowi zaczęły wchodzić do głowy straszne myśli. Postanowił, iż nie będzie nikomu ufał, albowiem ci którzy przeżyli mogą wykorzystać jego zaufanie i zabrać mu wszystko co ma, a potem zabić. Młodzieniec zmienił się w kilka minut z przestraszonego chłopaka w zawodowca bez skrupułów. Po zjedzeniu, chłopak położył się spać, by następnego dnia zacząć rozbudowywać swój azyl.
Chłopak budzi się cały spocony. W powietrzu wyczuwa siarkę. Rozglądając się zauważa że wszędzie jest szaro od dymu. Zaskoczony wyskakuje z łóżka i chwyta za broń. Kierując się w samych spodniach w stronę drzwi, chłopak czuje straszny gorąc z zewnątrz. Gdy otwiera drzwi, jego oczom ukazuje się widok płonącego miasta Angel City. Wszędzie unoszą się kłęby dymu i popiół, budynki, samochody, a nawet ulice stoją w ogniu. W jego stronę kieruje się armia płonących trupów. Chłopak bez zastanowienia zaczyna w nich strzelać. Zabijając jednego, pokazuje się następny. Zmieniając magazynek, zauważa krążące nad nim czarne istoty podobne do ludzi, lecz z skrzydłami. Ich krzyki osłabiają chłopaka zmuszając go do opuszczenia broni i zakrycia uszów. Nagle wszystko ustało. Trupy i latające potwory zniknęły. Z kłębów dymu zaczyna wyłaniać się jakaś postać. To Megan. Chłopak widząc ją, nie dowierza oczom. Jest cała i zdrowa, tylko lekko ubrudzona od unoszącego się w powietrzu pyłu.

- Mike... To ty?

Chłopak obserwuje ją z niedowierzaniem. Jego serce zaczyna bić co raz szybciej, a ciało weszło w stan paraliżu.

- Megan?
- Mike!
- Megan! Ty żyjesz!

Dziewczyna zaczyna biec w stronę chłopaka. Nastolatek zaczyna rozkładać ręce by móc przytulić swoją ukochaną, gdy nagle zamienia się w trupa. Mike odruchowo łapie za broń i nie celując zaczyna strzelać, kierując przy tym broń w stronę dziewczyny. Seria kul przeszyło jej ciało na wylot. Mike z niedowierzaniem zaczyna klękać rozpaczliwie na rozpalonej ziemi. Jego twarz zalewają łzy. Młodzieniec przystawia sobie karabin po czoła.

- Tym razem się nie zawaham.

Załamany ciągnie za spust. Nic. W magazynku zabrakło amunicji. Zdesperowany nastolatek wyrzuca karabin i zaczyna z wściekłości uderzać w gorącą ziemię. Po kilku uderzeniach, na jego kostkach pojawiła się krew. Nagle Mike słyszy ponownie głośny krzyk latających potworów. Młodzieniec kładzie się na ziemi z bólu i bezsilny obserwuje jak gromada ptako-ludzi leci w jego stronę. Potwory osiadają go ze wszystkich stron i zaczynają wgryzać się w jego ciało, przy okazji je rozszarpując. Po chwili chłopak się budzi i zaczyna się rozglądać.

- ... to tylko zwykły koszmar...

Niewyspany patrzy na zegarek, który pokazuje 7:42. Mike zaczyna się ubierać, gdy nagle spoglądając na listę i przypominając sobie wczorajszą sytuację zmienia plan. Chłopak decyduje się na podróż do jednostki wojskowej w poszukiwaniu broni i wyjaśnienia kataklizmu. Nastolatek powoli otwiera drzwi od bazy i rozgląda się. Wszystko wygląda normalnie. Uspokojony przechodzi obok ciężarówki rozglądając się za pojazdem, którym mógłby się szybko przemieścić, ale także mógłby zabrać trochę broni z jednostki. Nastolatek zauważa czerwonego pickup'a do którego od razu wsiada. Nie szukając kluczyków, otwiera obudowę od stacyjki i odpala samochód po przez połączenie dwóch kabli. Pełny niewytłumaczalnej nienawiści rusza do jednostki wojskowej.

niedziela, 21 września 2014

WCIĄŻ COŚ NOWEGO

Jest drugi dzień katastrofy. Mike budzi się i rozgląda z nadzieją, iż to był tylko zły koszmar, lecz mylił się. Załamany chłopak siada na łóżku i próbuje się przyzwyczaić do całej sytuacji, lecz jest mu trudno. Chwilę później wyciąga telefon z kieszeni, by sprawdzić godzinę, lecz bateria została rozładowana. Zdenerwowany rzuca telefonem w ścianę, niczym miotacz, podczas meczu baseball'owego. Chłopak ubiera się, zarzuca na siebie pasek do którego jest przypięty karabin i rusza w stronę wyjścia, by zacząć swój pierwszy plan. Otwierając powoli drzwi, rozgląda się za trupami. Teren czysty. Wychodząc Mike podchodzi do krzaków, w których ostatnio słyszał szelest, lecz nie znajduje niczego ciekawego. Młodzieniec zastanawia się jak może zabezpieczyć swój azyl przed wrogiem. Wpada na pomysł by rozstawić pułapki i zamontować kamery, w razie niespodziewanych hord, lecz do tego jest mu potrzebny ktoś, kto zna się na elektryce i technologii nowoczesnej. Mike rusza w stronę znanego mu zakładu do spraw remontowych. Idąc zauważa że ulica jest w miarę czysta, więc wsiada do pierwszego lepszego samochodu i próbuje go odpalić. Silnik dyszy, lecz nic z tego. Zirytowany wysiada i rusza na piechotę. Po pewnym dystansie jego oczom ukazuje się dziwny obiekt na niebie. Przekonany że to nie jest zwykły ptak, obserwuje jego tor lotu. Obiekt zaczyna się zniżać. To helikopter. Mike z nadzieją na ratunek zaczyna strzelać w ich stronę, by zwrócić na siebie uwagę, lecz bezcelowo. Helikopter znika z pola widzenia, a Mike zastanawiając się po co tędy przelatywał rusza dalej. Żrący odór zgniłego mięsa przestał przeszkadzać chłopakowi w normalnym funkcjonowaniu. Chłopak się zatrzymuje. Przed nim stoi sprawnie wyglądający samochód otoczony przez trupy. Mike się skupia i zaczyna celować w nich. Jest pewien, iż posiadając jeszcze trzy dodatkowe magazynki powinien przetrwać podróż. Chłopak zaczyna precyzyjnie strzelać im w głowy. Broń się zacięła, a w jego stronę kierują się trzy trupy. Chłopak puszcza karabin i wyciąga maczetę. Z lekkim zdenerwowaniem zaczyna walczyć wręcz z zabójczymi wrogami. Trup zamachuje się ręką, lecz Mike unika, po czym przecina trupa w pół i zgniata głowę butem. Zostało jeszcze dwóch. Nastolatek zaczyna biec w ich stronę. Z pełnym rozpędem wślizguje się po ziemi między trupami prostu do samochodu. Chłopak wstaje i od razu wsiada do pojazdu zamykając drzwi i okno. Zaobserwował, że trupy wolno się odwracają co może wykorzystać w przyszłości. Mike znajduje kluczyki w stacyjce i próbuje odpalić samochód. Po chwili silnik załapuje. Uśmiechnięty rusza w stronę swojego celu, lecz ostrożnie, albowiem Mike nigdy nie jeździł samochodem. Przed nim ukazuje się horda zombie. Podniecony ze szczęścia, ciśnie pedał gazu z całej siły i wjeżdża prostu w wrogów. Chłopak czuł się jak w grze komputerowej przejeżdżając sobie swobodnie żywe trupy.

- Zaczyna mi się to podobać.

Gdy zakład był tuż za zakrętem, samochód zgasł i stanął w miejscu. Zdenerwowany rozgląda się i zauważa, iż wokół niego nagle pojawiła się mgła. Zaniepokojony łapie za klamkę, lecz w ostatniej chwili o jego uszy obił się dźwięk zwierzęcego wycia, podobnego do wilków. Mike patrzy przez okno w drzwiach i zauważa ruch we mgle. Kilka postaci, jakby zwierzęta. Chłopak nie dowierza oczom. W jego stronę spokojnym chodem kieruje się mała wataha wilków, lecz wyglądały inaczej niż inne wilki. Po chwili na maskę wskakuje kolejny wilk. Przestraszony przygląda się zwierzęciu. Oczy wilka są całe zakrwawione, zęby wyglądają jak brzytwy, kolor sierści przypomina kolor popiołu, a na ich tułowiu trzyma się jakaś dziwna narośl, która przypomina zmutowane serce. Wilk zaczyna pyskiem uderzać w przednią szybę. Idąca w jego stronę wataha otacza pojazd i atakuje go ze wszystkich stron. Jeden z wilków zaczyna gryźć przednią oponę. Mike w panice próbuje ponownie odpalić samochód, a gdy mu się to udaję, od razu rusza przejeżdżając wilkowi głowę. Drugi wilk, który znajduje się na masce zasłania widok Mike'owi i przez to wjeżdża w latarnię miażdżąc przy tym wilka. Chłopak łapie za karabin i wysiada. Bez zastanowienia zaczyna strzelać w dzikie bestie, lecz ciężko je trafić, albowiem zachowują się jakby znały tor lotu kul i unikają je. Udaje mu się zabić biegnące w jego stronę wilki, lecz na samochodzie ukazuje się kolejny wilk, który znajduje się za nastolatkiem. Nic nie świadomy odwraca się powoli w stronę pojazdu, a wilk skacze w prost na niego wytrącają broń z rąk Mike'a. Chłopak trzyma bestie za szyję i próbuje ją udusić, lecz nic z tego, jakby wilk nie oddychał. Narośl przypominająca serce zaczyna bić co raz szybciej i głośniej. Chłopak dochodzi do wniosku, iż to musi podtrzymywać wilki przy życiu. Mike puszcza jedną rękę z wilka i sięga bo maczetę. Wyciągając ją, wilk naciera co raz bardziej. Jego pysk prawie dotyka nosa chłopaka. Zaniepokojony gwałtownie wyciąga broń i z całą siłą wbija w szyje wilka przewracając go na ziemię. Widząc że wilk nadal żyje, dźga go po całym ciele, lecz bezcelowo, więc Mike odwraca go i szybko wbija maczetę w narośl. Wilk od razu zginął. Zmęczony i cały we krwi, wstaje i patrzy się na martwe zwierzę.

- Wirus pewnie zmutował i teraz zaraża także zwierzęta... Muszę być czujny.

Mike wraca po upuszczoną broń, po czym idzie do zakładu. W środku, uwagę przyciągają leżąc sterta drewna, a w niej długie kije z ostrym zakończeniem. Chłopak zostawia je na drugi plan i rusza dalej. Spacerując po zakładzie, w dziale elektronicznym znajduje małe transformatory, a także kamery. Ucieszony rusza w stronę wyjścia parkingowego, w celu sprawdzenia czy są tam pojazdy, które mogłyby pomieścić cały sprzęt, który chce ze sobą wziąć. Stoją tam dwie duże ciężarówki. Z uśmiechem na twarzy wraca po swoje rzeczy. Zabiera ze sobą dwa transformatory, kilkanaście metrów kabla, cztery kamery, a także kilka prętów i innych drobiazgów. Po załadowaniu, przypomniał sobie o ostrych kijach. Wracając rozgląda się za trupami, lecz dziwnym trafem ich nie spotyka. Gdy Mike doszedł do sterty drewna, pociąga za jeden z patyków zwalając całą stertę na ziemię. Wystraszony od razu łapie za karabin i rozgląda się za trupami, lecz nikogo nie ma. Zaniepokojony zabiera wszystkie ostre kije i ładuje do ciężarówki. Wsiadając do niej zauważa CB radio. Z nadzieją, że ktoś może próbować się kontaktować, łapie za mikrofon, włącza radio i próbuje nawiązać kontakt.

- Halo. Jeżeli ktoś mnie słyszy, niech odpowie.
- (szum)
- Jeżeli ktoś mnie słyszy, niech odpowie lub kieruje się w stronę schronu antyrakietowego na południowym obrzeżu miasta.
-(szum)

Rozczarowany chłopak odkłada mikrofon, po czym odpala silnik i rusza w stronę wyjazdu. Każde niepowodzenie niszczy małą część Mike'a, lecz każdy sukces daje mu nadzieje na to, iż uda mu się przeżyć i uciec. Wracając do azylu, chłopak zauważa na swojej drodze wywrócony tir, którego nie widział jadąc do zakładu. Nastolatek zaczyna się obawiać, iż w Angel City jest coś o wiele groźniejszego niż wilki czy trupy. Rozglądając się za inną drogą do bazy, chłopak kantem oka zauważa leżący pod fotelem pasażera zegarek. Sięgając po niego słyszy głośne, lecz niskiego tonu wycie wilka. Zdziwiony z zegarkiem w ręku, łapie za kierownicę i skręca w uliczkę po prawej. Jadąc zakłada zegarek na rękę, po czym zauważa że jest 15:33. Do zmroku zostało mu trochę czasu, lecz nie wiadomo jak szybko dojedzie do bazy tymi ścieżkami. Mike wyjeżdża z mgły i kieruje się na główną trasę prowadzącą do azylu. Nagle Mike słyszy zza samochodu wybuch. Spojrzawszy w boczne lusterko, zauważa ogromną postać we mgle. Chłopak przyśpiesza. Jakiś czas później, Mike dojeżdża do azylu. Zegarek pokazuje 20:03. Jest ciemno, dlatego chłopak wychodząc z samochodu, od razu biegnie do drzwi azylu by je otworzyć i oświetlić otoczenie światłem z wewnątrz. Gdy Mike zaczyna wykładać rzeczy na ziemię, znowu zaczyna czuć jakby był obserwowany. Słyszy jak wokół niego ktoś chodzi. Chłopak wyczula zmysły i kontynuuje rozładunek. Gdy ciężarówka jest pusta, zanosi rzeczy do środka. Mike siada do biurka i zaczyna planować kolejny ruch. Po chwili namysłu decyduje się na zdobycie pożywienia, lecz najpierw musi rozwiązać sprawę z swoją nogą. Ból nie daje mu możliwości przemieszczania się pieszo na duże dystanse, a dobrze wie, iż czasami będzie musiał gdzieś pójść. Chłopak ściąga buta i delikatnie łapie za stopę, gdy nagle czuje na niej lekką wypukłość. Wybita kość. Mike cieszy się, że tylko na tym się skończyło, albowiem ze złamaniem byłby większy problem. Po chwili chwyta mocno za stopę i przekręca w bok. Ból przeszył jego całe ciało. Przez tą krótką chwile poczuł, jakby ktoś mu wszędzie wbijał igły. Stając już normalnie na nogi, kieruje się do wyjścia, a po drodze zabiera ze sobą latarkę i taśmę izolacyjną, którą wziął z zakładu. Chłopak wsiada do ciężarówki i rusza w stronę supermarketu, który znajduje się nieopodal. Wszędzie ciemno, nic nie widać, a światła w samochodzie ledwo pomagają. Chłopak bezpiecznie dojeżdża do sklepu. Budynek ma parter i pierwsze piętro, nie licząc podziemnego parkingu. Bez zastanowienia Mike parkuje tyłem do wejścia, ponieważ zaparkowaniem na parkingu jest bardzo ryzykowne, zwłaszcza w nocy. Montuje latarkę do broni za pomocą taśmy. Wchodząc do pomieszczenia, czuje straszny chłód, gorszy niż na dworze. Czujny młodzieniec powoli kieruje się w stronę działu spożywczego, który znajduje się na drugim końcu sklepu. Przechodząc przez środek zakładu, słyszy jak ktoś biega dookoła niego. Zauważa szybko poruszające się w cieniu postacie. Chłopak odbezpiecza broń i zaczyna celować do tajemniczych postaci, świecąc przy tym latarką. Dookoła jest ciemno. Jedynym ratunkiem jest latarka, która i tak mało daje. Postacie krążą wokół Mike'a. Nagle słyszy, jakby nad nim ktoś się wspinał. Przestraszony się odwraca i celuje w górę. Chłopak nie dowierza oczom.

- To nie są ludzie...

Nad jego głową wisi kilkadziesiąt dziwnych istot. Przez światło latarki, mutanty spoglądają na niego, lecz nie atakują go. Nagle jeden z nich schodzi na dół i powoli zbliża się do Mike'a. Chłopak zaczyna do niego strzelać, po czym do reszty mutantów. Potwory szybko się rozpraszają i znikają w ciemności. Nagle wszystkie atakują z różnych stron. Chłopak nie nadąża w celowaniu. Wycofując się, zostaje zaatakowany z góry przez jednego z mutantów, lecz chłopakowi udaje się uniknąć. Jedyne co udało mu się zaobserwować, to brak oczu. Zastanawia się jakim sposobem potrafią się przemieszczać i wykrywać cokolwiek, skoro nie mają oczu. Po chwili latarka zaczyna gasnąć. Zdenerwowany nastolatek próbuje się po raz kolejny wycofać do pojazdu, lecz jeden z mutantów pchnął go, po czym go wywalił. Mike'owi udaje się ponownie włączyć latarkę. Jego oczom ukazuje się ogromna ilość mutantów, które są wszędzie i zbliżają się do chłopaka. Mike zaczyna tracić wiarę w siebie. Chłopak się poddaje.


Witam moi drodzy czytelnicy. Chciałbym was uświadomić, iż od teraz będę wrzucał kolejne części co każdą sobotę i niedziele, ze względu, iż mam szkołę, pracę, itd. Tak więc w każdy weekend będę wrzucał dwie części. Proszę o wyrozumiałość i pozostanie tu, a najlepiej polecenie innym ;) Życzę wam udanego tygodnia.

sobota, 20 września 2014

W KOŃCU SUKCES...

Mike kieruje się w stronę sklepu z bronią. Nadal nie może dość do siebie po zabiciu Megan. Idąc ostrożnie rozgląda się w razie niebezpieczeństwa. Nagle zauważa trupa jedzącego czyjeś zwłoki. Chłopak zaczyna do niego celować i powoli się do niego zbliża. Chce dokładnie zbadać reakcję trupów by móc się w przyszłości lepiej bronić. Gdy Mike stawia kolejny krok, przydeptuje kawałek szkła, który po chwili pęka. Trup spogląda na młodzieńca, po czym zaczyna biec w jego stronę. Chłopak ze swoją precyzją zabija go jednym strzałem w głowę. Zbliżając się do zwłok by sprawdzić kto był jego pożywieniem zauważa dolną część czyjegoś ciała. Dochodzi do wniosku, iż to musi być druga połowa ciała Jess. Jeszcze nie przyzwyczajony do takich widoków dostaje odruch wymiotny, lecz po chwili rusza dalej. W zasięgu jego wzroku pojawia się wyznaczony cel. Zbliżając się do zakładu, Mike zostaje zaatakowany od tyłu przez kolejnego trupa. Na szczęście udaje mu się szybko wydostać z zimnych jak lód rąk i w panice wystrzeliwuje w niego cały magazynek. Gdy chłopak wyrzuca broń, w jego stronę kieruje się horda biegnących trupów. Przestraszony domyślił się że taka duża ilość strzałów musiała ich tu przyciągnąć i zaczyna biec do sklepu. Trupy wychodzą ze wszystkich stron, a droga do celu przez wraki, zwłoki i inne pozostałości przypomina tor z przeszkodami, tyle że bardziej w stylu Horror. Biegnąc, chłopak ogląda się za siebie i widzi jak trupy wbiegają na siebie, jakby same siebie nie zauważały. Przez tą chwilę nieuwagi Mike poślizguje się o leżącą rękę. Leżąc na ciepłej od niedawnego wybuchu samochodu ulicy, obserwuje biegnącą w jego stronę wściekłą grupę. Mike podnosi się szybkim tempem i kontynuuje bieg. Gdy wbiega do sklepu, zamyka drzwi i barykaduje je wszystkim co znajdzie pod ręką. Udało się. Chłopak jest bezpieczny. Rządne krwi bestie pchają same siebie w szyby, jakby jakaś ciężarówka przygniatała ich w celu zmiażdżenia trupów. Po krótkim odpoczynku i dojściu do siebie, Mike zaczyna szukać broni. Prześwietla sklep z każdej strony, każde pomieszczenie, każdą szafkę, lecz nie znajduje nic, prócz maczety i kija baseball'owego. Nagle zauważa ukrytą za metalową skrzynką broń. To był lekki karabin automatyczny UZI. Z ulgą zaczyna się uzbrajać. Obok broni znajduje zapasowy magazynek, co daje mu większe szanse na przeżycie. Zbliżając się do drzwi wyjściowych spogląda na wiszący nad stanowiskiem kasjera zegar, który pokazuje, iż jest godzina 17:10. Chłopak wie że zanim zajdzie słońce, musi znaleźć jakieś schronienie, lecz wyjście blokuje rozwścieczona horda zombie. Zastanawiając się jak wyjść nie dając się pogryźć na śmierć, przypomina mu się miejsce, gdzie znajduje się schron przeciw bombowy. To miejsce było dla Mike'a bardzo ważne, albowiem tam zawsze kończył się spacer z jego ukochaną. Niestety schron był na drugim końcu miasta, a żeby się tam dostać musiałby się przemieścić jakimś pojazdem, lecz to było nie możliwe, ze względu na zablokowane przez opuszczone samochody ulice. Po chwili namysłu, nastolatek spogląda na sufit i zauważa zawór. Nie czekając dłużej zaczyna szukać drabiny. Nagle jedna z okiem w drzwiach wejściowych zaczyna pękać. Mike znajduje drabinę i opierając ją o ścianę zaczyna się po niej wspinać. Trupy wyważają drzwi i wbiegają do sklepu. Mike w panice próbuje otworzyć sobie przejście przekręcając zawór blokujący klapę w suficie, lecz nie ma dość siły. Trupy zaczynają chwiać drabiną. Mike przez stratę równowagi nie może się skupić i utrzymać na drabinie. Drabina się przewraca, lecz chłopak w ostatniej chwili łapie się zaworu i wisi w powietrzu. Mając czas na przemyślenie kolejnego kroku zanim zacznie brakować mu sił na utrzymanie się, wyliczył, iż w sklepie znajduje się 14 trupów, a za sklepem stoi jeszcze 2.

- Gdybym tylko się wydostał ze sklepu, mógłbym szybko uciec stąd...

Mike planuje swoją drogę ucieczki. Wie że ma mało czasu zanim straci siły w rękach, dlatego wpadł na szybki, lecz ryzykowny sposób by uciec z opresji. Chłopak zaczyna się bujać. Musi nabrać pędu, lecz trupy ograniczają pęd, albowiem Mike nie może przenieść całego ciężaru na nogi, ponieważ gdyby je wyprostował to trupy zapewne by go złapały i ściągnęły na dół. Nastolatek zaczyna się co raz bardziej bujać, po czym skacze w stronę szafki z półkami. Szafa zaczyna upadać, a Mike biegnie po niej jakby był w filmie Matrix. Zanim szafa uderzyła o podłogę, chłopak zdążył przeskoczyć na ladę i biegnie po niej w stronę okna. Celując w okno zaczyna strzelać w nie, by je rozbić. Gdy wyskakuje przez okno ze sklepu, młodzieniec skręca kostkę podczas upadku. Pełny strachu rusza dalej by się ukryć przed hordą trupów. Gdy jest wystarczająco daleko, siada na kole od samochodu, które leży obok i odpoczywa. Zastanawiając nad swoim życiem, w Mike'u coś pęka i zaczyna rozpaczać nad całą sytuacją. Łzy płyną po jego twarzy mocząc jego czarną bluzę z kapturem, którą dostał na urodziny od Megan. Wróciły wszystkie wspomnienia. Żaden człowiek nie jest przygotowany na takie życie jakie czeka Mike'a. Ból, strach i rozpacz nie dają chłopakowi dojść do siebie. Nastolatek zaczyna się zastanawiać czy to wszystko ma jakiś sens. Co pocznie dalej? Jest sam w mieście, które teraz należy do żywych trupów. Po około godzinie, Mike wstaje i kulejąc zaczyna kierować się w stronę schronu. Przez całą drogę nie spuszczał wzroku z napotykanych trupów, by nie zostać po raz kolejny zaskoczony atakiem. Wybierał ścieżki, przez które mógł ominąć zabójców szerokim łukiem. Po obolałej podróży dotarł na miejsce. Na jego szczęście schron jest otwarty, lecz to także może znaczyć, iż są tam trupy. Podchodząc do wejścia, zaczyna się przysłuchiwać dźwiękom z pomieszczenia. Jęki i ryki. Plany zostały pokrzyżowane przez chodzące "warzywa". Chłopak rozmyśla jak się ich pozbyć nie tracą cennej amunicji, która może mu jeszcze w przyszłości uratować życie. Rozglądając się zauważa otwarty samochód. Mike podchodzi do niego i otwiera bagażnik. Znajduje w nim pusty kanister, piłę łańcuchową, młotek, fleksa bez tarczy i rurkę. Młodzieniec przypomina sobie jak pomagał swojemu ojcu przelać paliwo do kanistra.

- To może się udać!

Mike bierze kanister i rurkę, po czym podchodzi do otworu wlewu paliwa, wkłada rurkę, drugi koniec przykłada do ust i zaczyna ssać. Paliwo powoli przepływa na koniec rurki. Nastolatek wkłada ją do kanistra i bacznie obserwuje jak paliwo przelewa się do środka. Pojawił mu się lekki uśmiech na twarzy. Pierwszy czysty sukces. Gdy kanister jest pełny, Chłopak zakręca go i podchodzi z nim do schronu. Spoglądają w niebo zauważa, że słońce prawie zaszło. Nagle słyszy nieopodal dziwne warczenie i ryki niepodobne do trupów. W krzakach obok słyszy szelest liści. Chłopak czuje, jakby ktoś go obserwował. Zaniepokojony zaczyna działać. Stojąc przy wejściu do schronu, zaczyna głośno gwizdać do środka. Nagle biegną w jego stronę dziesiątki trupów. Mike rzuca w ich stronę kanister z benzyną i zaczyna w niego celować.

- Smacznego skurwysyny.

Mike strzela w kanister, po czym odskakuje jak aktor w filmie akcji, który skacze podczas wybuchu budynku, który znajduje się za nim. Silna fala uderzeniowa przewraca samochód na dach, jakby był zbudowany z kartonu. Obolały chłopak wstaje i podchodzi do wejścia. Odór spalonego mięsa zgniłych zwłok zmusił go do wymiotów. Po chwili Mike rusza schodami na dół. Napotyka kolejne drzwi. Łapie za klamkę i otwierając je, zauważa niewielkie pomieszczenie z siedmioma pokojami. Trzy z nich to pomieszczenia mieszkalne, dwa to łazienki, jeden magazyn na pożywienie i wodę i jeden magazyn na broń i amunicję. W końcu jakiś postęp. Mike znalazł swój azyl, w którym może czuć się bezpieczny, lecz zastanawia go niedawna sytuacja przed schronem. Co to były za dźwięki i co lub kto go obserwował. Chłopak zamyka schron od środka i zaczyna myśleć nad kolejnym krokiem. Po chwili wpada na pomysł zrobienia planu głównego. Mike przeszukuje bazę w poszukiwaniu kartek i czegoś do pisania. W jednym z pomieszczeń mieszkalnych znajduje kartkę A3 i marker. Chłopak zaczyna układać plan.

PLAN DZIAŁAŃ
- Znaleźć pożywienie i broń lub amunicję
- Zbadać zachowanie trupów
- Dowiedzieć się skąd one się wzięły
- Znaleźć żywych (jeżeli tacy jeszcze są)
- Znaleźć sposób na ucieczkę z zamkniętego miasta

Chłopak rozmyśla, od którego punktu zacząć. Bardzo chce się dowiedzieć jak to wszystko się zaczęło, lecz musi także przeżyć. Mike sprawdza jak wygląda stan schronu z amunicją i pożywieniem. W magazynie z bronią znajduje małą skrzynię z amunicją do karabinu M4, który stoi obok. W magazynie z pożywieniem znajduje kilka puszek klopsów, fasoli i butelki z oczyszczoną wodą. Mike wpada na pomysł, aby wyjść trochę poza swoje główne plany i zabezpieczyć jakoś swój azyl, lecz jest zbyt zmęczony, by kontynuować podróż po mieście, a poza tym nie wiadomo jak trupy zachowują się nocą. Mike kładzie się spać z nadzieją że jutro pójdzie mu o wiele lepiej niż dziś.

piątek, 19 września 2014

HORROR

Nastaje świt. Promienie słoneczne padają na zmęczoną twarz Mike'a, jakby słońce specjalnie skierowało światło ku niemu. Budząc się, chłopak zauważa, iż miejsce obok niego jest puste. Podejrzewa, że Megan musiała zostać u koleżanki na noc. Zmęczony wstaje z łóżka i zaczyna się ubierać, lecz coś mu nie daje spokoju. Spoglądając na zegar, zauważa że jest 12:30. O tej porze w weekend zawsze go budził denerwujący dźwięk jeżdżących samochodów, a najbardziej pojazdów ciężarowych. Chłopak odkłada przeczucia na drugi plan i idzie się umyć a następnie coś zjeść. Po kąpieli Mike bierze do ręki telefon i jego oczom ukazuje się komunikat "28 Nieodebranych Połączeń, 7 Nieodczytanych Wiadomości". Zaniepokojony siada do stołu i zaczyna czytać wiadomości.

[ Od: Josh; godz. 01:12

Hej co jest z tobą? Dlaczego tak szybko
poszedłeś? ]

[ Od Josh; godz. 02:35

Człowieku wyłaź z domu! Coś się dzieje!
Ewakuują całe miasto! Dawaj pod bramę
miasta! ]

[ Od Skarbek :* godz. 02:37

Misiek otwórz mi drzwi! Na ulicach jest
pełno żołnierzy! Wszędzie panika!
Otwórz mi! ]

[ Od Josh godz. 02:44

Kurwa co tu się dzieje! Jakiś typek
zaatakował żołnierza! Gryzie go!
Pospiesz się bo za 16 min. zamykają
bramę! ]

[ Od Skarbek :* godz. 02:58

Do cholery jasnej Mike! Mam nadzieje
że nic Ci nie jest... Jestem u Jess...
Czekam tam na Ciebie... ]

[ Od Skarbek :* godz. 03:30

Kochanie nie wiem co się dzieje! Ktoś
wali nam do drzwi! Krzyczy! Proszę Cię
chodź tu jak najszybciej! Kocham Cię!
Syreny już nie wyją i wgl dlaczego wyły!?
Proszę przyjdź tu jak najszybciej! ]

Załamany nie wie co się w nocy wydarzyło. Musiał mieć tak mocny sen, że syreny go nie obudziły, a co dopiero telefon. Mike ubiera buty i wybiega z domu sprawdzić czy z Megan jest wszystko w porządku. Wychodząc na ulicę zauważa że samochody były opuszczane w pośpiechu i panice. W niektórych miejscach leżą kałuże skrzepniętej krwi, lecz nie ma zwłok.

- Co tu się wydarzyło...

Chłopak zaczyna biec w stronę domu Jess. Po drodze widzi opuszczone sklepy, upuszczone przedmioty, a nawet wraki samochodów z śladami po kulach. Zdenerwowany nastolatek zwiększa tempo, aż w końcu dociera do celu. Jego wzrok przyciągnęła wybita szyba w miejscu gdzie znajdował się pokój Jess.

- Megan!

Mike wbiega na piąte piętro i łapie za klamkę, lecz drzwi były dawno otwarte. Mike zaczyna się skradać po mieszkaniu i widzi że meble są porozwalane jakby przeszedł tu huragan. Chłopak rozgląda się za swoją ukochaną, lecz jedyne co znajduje to wisiorek, który wręczył Megan w ostatnie urodziny. Jego ciało przeszył ogromny  gniew, a zarazem strach. W głowie latały mu straszne myśli, które jeszcze bardziej zwiększały jego uczucia. Kantem oka zauważa ślad krwi prowadzący do szafy. Zdesperowany Mike chwyta za połamaną nogę od krzesła i powoli zbliża się do szafy. Coś mu mówi żeby jej nie otwierał, lecz ciekawość i chęć znalezienia Megan biorą górę. Chłopak łapie za klamkę i lekko uchyla drzwi spoglądając do środka. Nagle doznał takiego szoku, że wywrócił się prosto w kałużę krwi. Jego wyraz twarzy zamarzł. Wpatrywał się z panicznym strachem na martwą Jess, która nie miała dolnej części ciała. Wyglądała jakby coś lub ktoś rozerwał ją na pół, poczym wrzucił ciało od pasa w górę do szafy. Mike zaczął wymiotować. Po chwili usłyszał jak coś się tłucze w kuchni.
To było ostatnie pomieszczenie, które jeszcze nie przeszukał. Wstając widzi policjanta wchodzącego spokojnym, a za razem chwiejnym krokiem do pokoju.

- Panie władzo! Co tu się stało!? Dlaczego Jess nie żyje i gdzie jest Megan!?

Policjant nie odpowiedział. Wyglądał jakby był w transie. Pełen rozpaczy Mike pyta go ponownie, lecz policjant stojąc bez ruchu nie odpowiada. Chłopak przyjrzał się władzy i zobaczył że jego oczy wyglądają jak u nieboszczyka, jego skóra jest blada i sina, a na szyi ma ślad po poważnym ugryzieniu. Zaniepokojony podchodzi powoli do policjanta, lecz nagle oficer rzuca się na Mike'a wywracając go na ziemię i szarpiąc go jak lalkę. Chłopak próbuje się bronić odpychając policjanta nogą od krzesła przyciśniętym do gardła atakującego. Gdy Mike'owi zaczyna braknąć siły, zauważa pistolet w kaburze. Ostrożnie próbuje go wyciągnąć żeby policjant nie wykorzystał w jakiś sposób chwilę słabości chłopaka. Gdy udaje mu się zdobyć broń, przykłada mu od razu do głowy.

- Proszę się uspokoić! Co się z panem dzieje!?

Policjant zaczyna ryczeć jak wściekłe zwierzę. Mike odwraca głowę i pociąga za spust. Strzał. Ochlapany krwią chłopak zrzuca ciało oficera na bok i podnosi się z ziemi. Obserwując ciało policjanta przypomina sobie film, który kiedyś oglądał z swoim bratem. Była w nim podobna sytuacja. Ludzie zachowywali się tak jak martwy policjant. Był to film o zombie, lecz nie mógł sobie przypomnieć tytułu. Po krótkim namyśle zaczyna dochodzić do wniosku, iż ten film stał się rzeczywistością, jednak nie jest pewien przez co to się stało. Obolały po walce wychodzi z pokoju i kieruje się w stronę wyjścia. Nagle słyszy zza pleców głośny oddech. Gdy się odwraca, jego oczom ukazuje się Megan. Mike poczuł ból w sercu jakby strzała przebiła je na wylot rozrywając je na części. Wyglądała jakby zaatakowała ją wataha wilków. Była cała we krwi, miała pogryzione ręce i nogi, nie miała dolnej szczęki, a w brzuch miała wbity nóż kuchenny.

- Nie... Proszę, tylko nie ty...

Rozpaczony chłopak nie dowierzał oczom. Jego dziewczyna, którą kochał, za którą oddałby wszystko, nawet życie, stała się żywym trupem. Martwa Megan ruszyła w jego stronę powolnym krokiem. Im była bliżej tym bardziej przyspieszała. Mike wiedział że musi zrobić coś, co nawet nie przyszłoby mu do głowy. Podniósł broń kierując ją w stronę biegnącej denatki. Chłopak znowu odwrócił wzrok, by nie widzieć jak jego dziewczyna zostaje postrzelona w głowę.

- Kocham Cię i zawsze będę...

Mike strzela. Megan gwałtownie upada na ziemię jak zestrzelona puszka na strzelnicy. Załamany i rozpaczony chłopak wychodzi z domu. Nagle nie wytrzymuje i zaczyna krzyczeć, a za razem płakać klękając na ulicy. Chłopak stracił wszystko co miał. Wszystko co kochał. Nie zostało mu już nic. Zaczął spoglądać na broń, którą trzymał w ręku. Wiedział że myśl o tym, iż zabił swoją ukochaną będzie go dręczyć do końca życia. Wiedział że nie zazna spokoju. Zdesperowany zamknął oczy, przyłożył głowę do lufy, położył palec na spuście i zaczął powoli ciągnąć w dół. Po chwili do głowy wleciały mu słowa swojego ojca, które usłyszał kilka dni przed jego śmiercią.

"Pamiętaj synu, obojętnie jak nisko upadniesz, jak bardzo będziesz cierpiał, musisz wstać i wziąć się w garść. Musisz pokazać że jesteś twardy. Nie możesz się poddać bo zawsze jest mała nadzieja na sukces"

Mike gwałtownie otworzył oczy i oddzielił lufę od głowy. Odetchnął, wstał i rozejrzał się. Wszędzie pusto.

- Ale cisza...

Chłopak zaczął rozmyślać nad dalszym ciągiem jego życia. Domyśla się że trupów jest o wiele więcej. Nagle wpadł na pomysł. Przypomniał sobie o sklepie z bronią palną i gazową niedaleko domu Jess. Młodzieniec zawsze chciał kupić sobie broń palną, chociażby na ozdobę. Wiedział że zostało mu tylko pięć naboi w magazynku, a to nie wystarczy na długo. Mike ruszył w stronę swojego celu. Chłopak wie że teraz jego życie się zmieni.

czwartek, 18 września 2014

POCZĄTEK PIEKŁA

6 grudnia 2016r. Młoda para idąc w stronę przystanku autobusowego kłóci się o kłamstwa ze strony młodego Mike'a. On twierdzi że mówi prawdę, lecz kobiecy upór nie pozwala dziewczynie wysłuchać tłumaczeń swojego chłopaka. Wiatr wiał coraz mocniej, a zamarznięte liście uderzały w ludzi jakby chciały się przebić przez nich na wylot. Księżyc był zasłonięty chmurami lecz światło się przez nie przebijało i oświetlało kłótliwą parę jak reflektor oświetla aktorów na teatralnej scenie. Oboje usiedli na murku obok przystanku i czekając na autobus patrzeli się w przeciwne strony. Mike rozmyślał jak załagodzić atmosferę, ale gdy tylko się odezwie to wściekła Megan zacznie krzyczeć i się denerwować, a to groziłoby chłopakowi sceną jak z dramatycznego przedstawienia. Jego oczy spoglądały na ziemie jakby zaraz miał ujrzeć swoją przyszłość która kończyła się śmiercią.

- Za ile mamy autobus?...

Mike zareagował gwałtownie jakby się wybudził ze złego snu i spojrzał na zegarek, po czym odpowiedział spokojnym głosem że będzie dopiero za 10 minut. Gwałtowny wiatr rozwiewał czarne jak nocne niebo włosy Mike'a i przewrócił starego pijaka, który nawet bez pomocy wiatru nie utrzymałby się na nogach. Zaczął kląć na cały przystanek, lecz słowa nie docierały do pokłóconej pary jakby zatrzymywały się na niewidzialnej ścianie. Zmarznięty chłopak powoli odwraca głowę w stronę zdenerwowanej nastolatki i spogląda na nią jak na pierwszy prezent pod choinkę. Przypomniał sobie wszystkie cudowne chwile, które razem spędzili, noce które razem przespali i te złe momenty przez które razem przeszli. Nie wyobrażał sobie życia bez niej. Wiedział że to ta jedyna i obiecał sobie że zrobi wszystko by była szczęśliwa i bezpieczna, nawet jeżeli to by miało grozić  jego strony śmiercią.

- Megan...
- Co ty chcesz?!
- Kocham Cię.

Oboje się rozglądają i widzą że zaczyna padać śnieg, jakby jego słowa były zaklęciem na romantyczny klimat ze sceną wyznania miłości. Na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech, który próbowała ukryć lecz bezcelowo. Gdy autobus dojeżdżał do przystanku, Megan złapała go za rękę po czym oboje wstali szykując się do powrotu do domu w zgodzie. Następnego dnia do Mike'a zadzwonił jego brat Josh z propozycją spotkania się na mieście.

- Człowieku jest ósma nad ranem. Życia nie masz?
- No dawaj! Kończą robić mur i wojsko wyszło na ulice. Coś dziwnego się dzieje, a ty miziasz się ze swoją.

Zdziwiony informacją brata, chłopak godzi się na spotkanie i w pośpiechu zaczyna się ubierać. Półprzytomnej Megan powiedział że idzie na zakupy i może go jakiś czas nie być żeby się nie martwiła i nie robiła awantur że wtrąca się w sprawy wojska. Niebo było bez chmurne, wręcz czyste jakby ktoś usunął wszystkie chmury. Wiatr nie wiał zbyt mocno, lecz jego siłę było jeszcze czuć. Wychodząc w pośpiechu z klatki schodowej, zastał pod nią swojego brata wpatrującego się na blondynkę myjącą stolik w kawiarni na przeciwko jego. Gdy tylko ją widział na ulicy jego serce zaczęło bić coraz szybciej i szybciej. Bracia poszli na spacer w stronę rzeki. Po drodzę widzieli ogromne ciężarówki wiozące na przyczepach kawałki muru, które wyglądały jak fragmenty układanki.

- Coraz więcej tych ciężarówek co?
- No trochę ich tu jeździ. Czekając na Ciebie widziałem konwuj ciężarówek z uzbrojonymi żołnierzami.

Mike stanął i zaczął rozmyślać. Wiedział że coś się w mieście dzieje, coś o czym mieszkańcy nie wiedzą. Gdy miał zaproponować Joshowi mały zwiad, ten mu zaproponował imprezę u niego w domu. Chłopak wiedział, że gdy po raz kolejny odmówi bratu, to mogłoby dojść do kłótni, a to by groziło osłabnięciem ich braterskiej więzi. Mike często odmawiał propozycji imprez ze strony Josh'a, ponieważ wiedział że Megan będzie zazdrosna. Młodzieniec się zgodził. Nagle do Mike'a dzwoni Megan.

- Kochanie zgubiłeś się?
- Nie... a dlaczego pytasz?

Zakłopotany nie wiedział co ma powiedzieć, ponieważ dziwnie by wyglądało jakby przyszedł bez zakupów. Wiedział że jego ukochana by wyczuła kłamstwo jak głodny wilk mięso.

- Coś dużo czasu zajmują Ci te twoje zakupy...
- Zapomniałem portfela z domu, ale już wracam tylko skończę rozmawiać z bratem, bo go spotkałem.

Sukces. Upiekło mu się. Josh zaczął się śmiać ze swojego młodszego brata, ponieważ boi się swojej kobiety, jakby miała mu zadać w domu olbrzymie cierpienie, niczym tortury. Wracając do domu Mike zauważa blondynkę kończącą zmianę w kawiarni. Spoglądając na brata zaczyna rozmyślać o małej zemście za to, iż ten wyśmiał jego sytuację. Nagle nastolatek gwiżdże w stronę młodej dziewczyny. Gdy odwraca głowę w stronę chłopaków, Josh zaczyna się rumienić ze wstydu i odwraca wzrok. Po chwili zauważa że Mike coś planuje. Jego twarz przypominała twarz stratega, który wie że ma wygraną w kieszeni.

- Mike, tylko spróbuj...

Mike podnosi rękę i zaczyna machać w stronę dziewczyny.

- Hej! Podobasz się mojemu bratu, wiesz!?

Blondynka zaśmiała się i ruszyła dalej. Josh wściekł się na młodszego brata i groził mu że się odegra po imprezie. Mike z uśmiechem żegna się i wraca do zniecierpliwionej Megan.

Nastał wieczór, a Mike szykował się na imprezę u swojego brata. Gdy Megan wchodzi do pokoju zaczyna atakować chłopaka pytaniami. Młodzieniec czuł się jakby jego odpowiedzi miały zadecydować o jego życiu. Po krótkiej rozmowie para dogadała się i napięcie zmniejszyło się. Dziewczyna poinformowała, iż jak on wychodzi się bawić to ona także wyrusza na imprezę. Zaskoczony zgadza się i kończy się szykować, poczym wyrusza do Josh'a. Gdy Mike otwiera drzwi wejściowe do Josh'a, uderza w niego fala dźwiękowa. Muzyka gra tak głośno, że Mike nie słyszy swoich myśli. Nagle podchodzi do niego brat.

- W końcu jesteś młody! Chodź zapoznam Cię ze wszystkimi, a potem zaczynamy zabawę!

Chłopaki wchodzą do salonu, po czym Mike zapoznaje się z gośćmi. Przyjęcie się rozkręca. Wszyscy się bawią i piją. Zmęczony tańcem Mike siada na sofie, po czym dosiada się do niego czerwono włosa dziewczyna z czarnym kolczykiem w wardze i zaczyna rozmawiać na temat muru, który jest stawiany dookoła miasta. Rozmowa się rozkręca. Młodzież wymienia się zdaniami na różne tematy. Mike jest już pod wpływem alkoholu. Dziewczyna wykorzystuje to i delikatnie kładzie dłoń na jego nodze, po czym kieruje się nią w stronę pasa. Nie trzeźwy chłopak domyślił się do czego zaraz może dojść i wstał z siedzenia by wrócić do domu. Widząc to, Josh podszedł do brata by wyjaśnić sprawę, lecz Mike nie chce go słuchać i kieruje się w stronę wyjścia. Noc była dość ciepła jak na zimę. Idąc do domu, chłopak zauważa przez zamazany wzrok dziwne światła na niebie. Gdy stanął w miejscu by się temu przyjżeć, poczuł podmuch wiatru zza pleców jakby ktoś obok niego przebieg, lecz niczego nie zauważył. Gdy wszedł do domu, rozejrzał się za Megan.

- Hmm... Jeszcze nie wróciła... Mam nadzieje że się dobrze bawi...

Chłopak wszedł do sypialni i nie rozbierając się, rzucił się na łóżko, po czym od razu zasnął.

Jest godzina 02:30. Zaczynają wyć syreny. Wojsko ogłasza ewakuację całego miasta. Jakimś sposobem wirus wydostał się na wolność i rozprzestrzenia się w Angel City. Ogłoszona jest kwarantanna w całym mieście. Ludzie uciekają do bramy, gdzie znajduje się punkt ewakuacyjny. Całe miasto zostało zamurowane. Syreny przestają wyć. Jednostka zwiadowcza dojeżdża do punktu z resztą cywilów informując że wszystkie mieszkania zostały oczyszczone z cywili. Gdy mieszkańcy zostają zbadani, wojsko zamyka bramę i kieruje się do głównej siedziby, aby stamtąd posłać cywilów do ich nowych domów. Nikt nie wie że jeden człowiek został jeszcze w Angel City.

PROLOG

Wrzesień 2016r.  Wojsko Ameryańskie jest w trakcie tworzenia broni biologicznej na wypadek wojny do której może dojść już niebawem. Tą bronią ma być śmiertelny wirus zwanym również "Wirusem Omega". Jest to połączenie komórek choroby wściekłej krowy, wścieklizny, a także trądu. Jego zadaniem przed zabiciem ofiary jest wymęczyć jej i doprowadzić do furii dzięki której wrogowie będą się wzajemnie zabijać. Termin końca modyfikacji komórek jest nieznany lecz nawet w trakcie tworzenia jest niebezpieczny. Miesiąc później broń zostaje przetransportowana do niewielkiego miasta Angel City, gdzie w podziemnym labolatorium ma być testowana na szczurach by sprawdzić jego aktualne działanie. Wojsko szykuje miasto wrazie wybuchu epidemii. Wszystkie drogi przez które można wyjechać z miasta są zabezpieczone, żołnierze są w stanie gotowości 24 godziny na dobę, a reszta miasta jest obtaczana murem. Naukowcom udało się także stworzyć szczepionkę w razie gdyby wirus się wydostał, lecz niestety są tylko 3. Mieszkańcy miasta nie mają pojęcia iż niedługo ich życie się zmieni. Że sami staną się szczurami doświadczalnymi.