czwartek, 18 września 2014

POCZĄTEK PIEKŁA

6 grudnia 2016r. Młoda para idąc w stronę przystanku autobusowego kłóci się o kłamstwa ze strony młodego Mike'a. On twierdzi że mówi prawdę, lecz kobiecy upór nie pozwala dziewczynie wysłuchać tłumaczeń swojego chłopaka. Wiatr wiał coraz mocniej, a zamarznięte liście uderzały w ludzi jakby chciały się przebić przez nich na wylot. Księżyc był zasłonięty chmurami lecz światło się przez nie przebijało i oświetlało kłótliwą parę jak reflektor oświetla aktorów na teatralnej scenie. Oboje usiedli na murku obok przystanku i czekając na autobus patrzeli się w przeciwne strony. Mike rozmyślał jak załagodzić atmosferę, ale gdy tylko się odezwie to wściekła Megan zacznie krzyczeć i się denerwować, a to groziłoby chłopakowi sceną jak z dramatycznego przedstawienia. Jego oczy spoglądały na ziemie jakby zaraz miał ujrzeć swoją przyszłość która kończyła się śmiercią.

- Za ile mamy autobus?...

Mike zareagował gwałtownie jakby się wybudził ze złego snu i spojrzał na zegarek, po czym odpowiedział spokojnym głosem że będzie dopiero za 10 minut. Gwałtowny wiatr rozwiewał czarne jak nocne niebo włosy Mike'a i przewrócił starego pijaka, który nawet bez pomocy wiatru nie utrzymałby się na nogach. Zaczął kląć na cały przystanek, lecz słowa nie docierały do pokłóconej pary jakby zatrzymywały się na niewidzialnej ścianie. Zmarznięty chłopak powoli odwraca głowę w stronę zdenerwowanej nastolatki i spogląda na nią jak na pierwszy prezent pod choinkę. Przypomniał sobie wszystkie cudowne chwile, które razem spędzili, noce które razem przespali i te złe momenty przez które razem przeszli. Nie wyobrażał sobie życia bez niej. Wiedział że to ta jedyna i obiecał sobie że zrobi wszystko by była szczęśliwa i bezpieczna, nawet jeżeli to by miało grozić  jego strony śmiercią.

- Megan...
- Co ty chcesz?!
- Kocham Cię.

Oboje się rozglądają i widzą że zaczyna padać śnieg, jakby jego słowa były zaklęciem na romantyczny klimat ze sceną wyznania miłości. Na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech, który próbowała ukryć lecz bezcelowo. Gdy autobus dojeżdżał do przystanku, Megan złapała go za rękę po czym oboje wstali szykując się do powrotu do domu w zgodzie. Następnego dnia do Mike'a zadzwonił jego brat Josh z propozycją spotkania się na mieście.

- Człowieku jest ósma nad ranem. Życia nie masz?
- No dawaj! Kończą robić mur i wojsko wyszło na ulice. Coś dziwnego się dzieje, a ty miziasz się ze swoją.

Zdziwiony informacją brata, chłopak godzi się na spotkanie i w pośpiechu zaczyna się ubierać. Półprzytomnej Megan powiedział że idzie na zakupy i może go jakiś czas nie być żeby się nie martwiła i nie robiła awantur że wtrąca się w sprawy wojska. Niebo było bez chmurne, wręcz czyste jakby ktoś usunął wszystkie chmury. Wiatr nie wiał zbyt mocno, lecz jego siłę było jeszcze czuć. Wychodząc w pośpiechu z klatki schodowej, zastał pod nią swojego brata wpatrującego się na blondynkę myjącą stolik w kawiarni na przeciwko jego. Gdy tylko ją widział na ulicy jego serce zaczęło bić coraz szybciej i szybciej. Bracia poszli na spacer w stronę rzeki. Po drodzę widzieli ogromne ciężarówki wiozące na przyczepach kawałki muru, które wyglądały jak fragmenty układanki.

- Coraz więcej tych ciężarówek co?
- No trochę ich tu jeździ. Czekając na Ciebie widziałem konwuj ciężarówek z uzbrojonymi żołnierzami.

Mike stanął i zaczął rozmyślać. Wiedział że coś się w mieście dzieje, coś o czym mieszkańcy nie wiedzą. Gdy miał zaproponować Joshowi mały zwiad, ten mu zaproponował imprezę u niego w domu. Chłopak wiedział, że gdy po raz kolejny odmówi bratu, to mogłoby dojść do kłótni, a to by groziło osłabnięciem ich braterskiej więzi. Mike często odmawiał propozycji imprez ze strony Josh'a, ponieważ wiedział że Megan będzie zazdrosna. Młodzieniec się zgodził. Nagle do Mike'a dzwoni Megan.

- Kochanie zgubiłeś się?
- Nie... a dlaczego pytasz?

Zakłopotany nie wiedział co ma powiedzieć, ponieważ dziwnie by wyglądało jakby przyszedł bez zakupów. Wiedział że jego ukochana by wyczuła kłamstwo jak głodny wilk mięso.

- Coś dużo czasu zajmują Ci te twoje zakupy...
- Zapomniałem portfela z domu, ale już wracam tylko skończę rozmawiać z bratem, bo go spotkałem.

Sukces. Upiekło mu się. Josh zaczął się śmiać ze swojego młodszego brata, ponieważ boi się swojej kobiety, jakby miała mu zadać w domu olbrzymie cierpienie, niczym tortury. Wracając do domu Mike zauważa blondynkę kończącą zmianę w kawiarni. Spoglądając na brata zaczyna rozmyślać o małej zemście za to, iż ten wyśmiał jego sytuację. Nagle nastolatek gwiżdże w stronę młodej dziewczyny. Gdy odwraca głowę w stronę chłopaków, Josh zaczyna się rumienić ze wstydu i odwraca wzrok. Po chwili zauważa że Mike coś planuje. Jego twarz przypominała twarz stratega, który wie że ma wygraną w kieszeni.

- Mike, tylko spróbuj...

Mike podnosi rękę i zaczyna machać w stronę dziewczyny.

- Hej! Podobasz się mojemu bratu, wiesz!?

Blondynka zaśmiała się i ruszyła dalej. Josh wściekł się na młodszego brata i groził mu że się odegra po imprezie. Mike z uśmiechem żegna się i wraca do zniecierpliwionej Megan.

Nastał wieczór, a Mike szykował się na imprezę u swojego brata. Gdy Megan wchodzi do pokoju zaczyna atakować chłopaka pytaniami. Młodzieniec czuł się jakby jego odpowiedzi miały zadecydować o jego życiu. Po krótkiej rozmowie para dogadała się i napięcie zmniejszyło się. Dziewczyna poinformowała, iż jak on wychodzi się bawić to ona także wyrusza na imprezę. Zaskoczony zgadza się i kończy się szykować, poczym wyrusza do Josh'a. Gdy Mike otwiera drzwi wejściowe do Josh'a, uderza w niego fala dźwiękowa. Muzyka gra tak głośno, że Mike nie słyszy swoich myśli. Nagle podchodzi do niego brat.

- W końcu jesteś młody! Chodź zapoznam Cię ze wszystkimi, a potem zaczynamy zabawę!

Chłopaki wchodzą do salonu, po czym Mike zapoznaje się z gośćmi. Przyjęcie się rozkręca. Wszyscy się bawią i piją. Zmęczony tańcem Mike siada na sofie, po czym dosiada się do niego czerwono włosa dziewczyna z czarnym kolczykiem w wardze i zaczyna rozmawiać na temat muru, który jest stawiany dookoła miasta. Rozmowa się rozkręca. Młodzież wymienia się zdaniami na różne tematy. Mike jest już pod wpływem alkoholu. Dziewczyna wykorzystuje to i delikatnie kładzie dłoń na jego nodze, po czym kieruje się nią w stronę pasa. Nie trzeźwy chłopak domyślił się do czego zaraz może dojść i wstał z siedzenia by wrócić do domu. Widząc to, Josh podszedł do brata by wyjaśnić sprawę, lecz Mike nie chce go słuchać i kieruje się w stronę wyjścia. Noc była dość ciepła jak na zimę. Idąc do domu, chłopak zauważa przez zamazany wzrok dziwne światła na niebie. Gdy stanął w miejscu by się temu przyjżeć, poczuł podmuch wiatru zza pleców jakby ktoś obok niego przebieg, lecz niczego nie zauważył. Gdy wszedł do domu, rozejrzał się za Megan.

- Hmm... Jeszcze nie wróciła... Mam nadzieje że się dobrze bawi...

Chłopak wszedł do sypialni i nie rozbierając się, rzucił się na łóżko, po czym od razu zasnął.

Jest godzina 02:30. Zaczynają wyć syreny. Wojsko ogłasza ewakuację całego miasta. Jakimś sposobem wirus wydostał się na wolność i rozprzestrzenia się w Angel City. Ogłoszona jest kwarantanna w całym mieście. Ludzie uciekają do bramy, gdzie znajduje się punkt ewakuacyjny. Całe miasto zostało zamurowane. Syreny przestają wyć. Jednostka zwiadowcza dojeżdża do punktu z resztą cywilów informując że wszystkie mieszkania zostały oczyszczone z cywili. Gdy mieszkańcy zostają zbadani, wojsko zamyka bramę i kieruje się do głównej siedziby, aby stamtąd posłać cywilów do ich nowych domów. Nikt nie wie że jeden człowiek został jeszcze w Angel City.

3 komentarze:

  1. Fajnie to wszystko opowiedziałeś, taki wyjątkowy styl. :)
    "Gwałtowny wiatr rozwiewał czarne jak nocne niebo włosy Mike'a i przewrócił starego pijaka, który nawet bez pomocy wiatru nie utrzymałby się na nogach." - to było najlepsze. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. ;) miło że się podoba ;) niedługo kolejne części opowieści.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomysł masz ciekawy, nie powiem, że nie :3 Piszesz w podobnym stylu co ja xD

    OdpowiedzUsuń