Mike rusza w stronę laboratorium. Ból na brzuchu nie daje mu spokoju, a na dodatek zaczyna go strasznie boleć głowa. Będąc w środku, rozgląda się za fiolką z antidotum. Chłopak przeszukuje każdy kąt. Po chwili znajduje go, lecz nie w całości. Blat laboratoryjny, pod którym leżała fiolka, zmiażdżył ją i szkło pękło. Pół antidotum szlak trafił. Zdenerwowany urywa kawałek materiału z koszulki, którą ma na sobie i szczelnie owija fiolkę. Antidotum jest na tyle gęste że nie przeniknie przez materiał. Po jakimś czasie nastolatek wychodzi i wraca do samochodu. Siedząc, cały czas przygląda się fiolce i przypomina sobie słowa Paul'a. Chłopak zastanawia się czy dobrze postąpił odrzucając pomoc jedynym ocalałym w Angel City. Nagle kątem oka zauważa kulejącego mężczyznę idącego w jego stronę. Mike przygląda się mu uważnie. Żywy. Młodzieniec wysiada z samochodu i zaczyna krzyczeć do rannego ocalałego.
- Hej ty! Chodź tu! Szybko!
Ocalały zareagował. Lecz na jego twarzy zastygło przerażenie.
- Słyszysz mnie!? Chodź zanim trup Cię zaatakuje!
Nagle Mike zauważa coś dziwnego za mężczyzną. Coś na czterech kończynach biegnie w stronę rannego. Nastolatek nie dowierza oczom. W ich stronę biegnie stado wilków. Z tego co udało mu się wyliczyć, jest ich z 10, a może nawet więcej.
- Gościu! Pośpiesz się!
Ocalały stanął w miejscu, po czym odwraca głowę zza siebie. Zdenerwowany chłopak sięga po, lecz gdy ma już ruszyć, zauważa że ranny mężczyzna zastygł w miejscu. Po chwili znów przenosi wzrok na Mike'a. Jeden z wilków rzuca się.
- Proszę... pomóż...
Ocalały pada na ziemię przyciśnięty ciężarem krwiożerczych bestii. Przerażony nastolatek cofa się do swojego pojazdu, po czym zamyka drzwi. Chłopak bezradnie obserwuje jak stado wilków rozszarpuje ciało niewinnego człowieka. Zaczyna rosnąć w nim poczucie winy. Przecież mógł go uratować, miał broń... Niestety, chłopak wiedział, że gdy zareaguje, wilki rzucą się także na niego, a to grozi śmiercią. Bezradny odpala samochód i odjeżdża, gdy jeden z wilków odprowadza go wzrokiem. Mike nie może się skupić na jeździe. Ciągle ma przed oczyma obraz, przerażonej twarzy mężczyzny. Od wybuchu epidemii minęło kilka dni, więc ten człowiek musiał sobie jakoś radzić. Może miał rodzinę, może dzieci lub towarzyszów broni?... Tego już nigdy się nie dowie. Młodzieniec kieruje się w stronę centrum handlowego, gdzie ostatnio zaatakował go wielki wilk. W azylu powoli zaczyna brakować jedzenia, więc chłopak musi uzupełnić zapasy. Niebo jest pochmurne. Słońce całkowicie zniknęło. Wszędzie jest ponuro i głucho. Jadąc samotnie przez martwe miasto, chłopak rozmyśla nad modyfikacją swojej bazy. Musi wykorzystać to, co udało mu się wziąć z magazynu. Dojeżdżając do centrum handlowego, zauważa jednego z ślepych wchodzącego do środka. Mike zatrzymuje się tuż przy wejściu. Wychodząc z pojazdu z karabinem zarzuconym na siebie, zaczyna się rozglądać za wrogiem, lecz nigdzie go nie widzi, jakby wyparował. Wchodząc obolały do środka, zaczyna się zastanawiać, dlaczego ślepi wybrali sobie akurat to miejsce na swoje gniazdo. Z tego co czuje i widzi, doszedł tylko do tego, iż jest tu dość wilgotno i ciemno, a także unosi się mdły zapach. Chłopak wchodzi do sklepu spożywczego. Bierze pierwszy lepszy karton i zaczyna pakować wszystkie produkty, które mają długi termin ważności. Niestety nie za dużo mu się udało tam znaleźć. Nie poddając się, Mike idzie do kolejnego sklepu. Po długim czasie zbierania prowiantu, chłopak załadował tylko dwa małe kartony jedzenia. Zawiedziony wsiada do pojazdu i wraca do azylu. Jest godzina 16:22. Mike wyciąga sprzęt na zewnątrz i zaczyna się zastanawiać od czego zacząć. Po chwili wpada na pomysł zamontowania monitoringu wejścia do schronu. Nie znając się zbytnio na elektryce i nowoczesnej technologii, chłopak zaczyna improwizować. Dwie godziny później, podjeżdża ciężarówka, którą prowadzi Paul. Mike w tym czasie akurat próbuje podłączyć okablowanie by monitoring zaczął działać. Wysiadając z samochodu, Paul przygląda się chłopakowi.
- Widzę że rana przestała dawać o sobie znać.
- Czego tu chcesz?
- Chciałem zobaczyć jak sobie radzisz.
- Jak widzisz, jestem zajęty.
Paul zamilkł. Stojąc przed Mike'em czuł straszliwy stres, jakby miał 5 lat i oglądał film gatunku horror. Starzec obserwuje co robi chłopak.
- Odwrotnie.
- Co?
- Podłącz kable odwrotnie.
Nagle młodzieniec rzuca narzędzia i wstaje odwracając się w stronę mężczyzny.
- Powiedz mi, czego ty u licha chcesz?
- Chcę Ci jeszcze raz, zaproponować współpracę. Masz wielki talent. Przydałbyś się nam. Poza tym, Amy cały czas o tobie gada. Marudziła mi bym zobaczył jak się trzymasz.
- Jak widzisz jestem jeszcze cały.
Patrzeli sobie na wzajem w oczy, lecz Paul nie wytrzymał presji i chłodnego uczucia, które wydawały oczy młodzieńca i odwrócił wzrok.
- Nie zmienisz zdania?
- Idź już. Robi się późno.
- Ehh... Jak chcesz...
Starzec rusza w stronę pojazdu obserwując kątem oka nastolatka.
- Jak chcesz wrażeń to jedź na most na zachodzie miasta. Jest tam podobno ciężarówka z potężnym arsenałem zbrojnym.
Mike nie reaguje na słowa Paul'a. Mężczyzna wsiada do pojazdu i odjeżdża. Chłopak zatrzymuje swoją pracę i zaczyna rozmyślać nad minioną sytuacją. Przypomina sobie tragedię spod jednostki wojskowej. Tamten człowiek potrzebował pomocy, choć przeżył dość długi czas w czasach epidemii. Możliwe że wkrótce Mike sam będzie potrzebował pomocy. Patrzy się na generator, po czym przekłada kable tak, jak mu radził Paul. Nagle chłopak zauważa wewnątrz bazy jasne światło. Wchodząc do środka zauważa włączone monitory. Kamery działają. Z ulgą i zmęczeniem, nastolatek kładzie się do łóżka, by kontynuować następnego dnia.
Jest godzina 7:55. Mike wstaje z łóżka i idzie się umyć, po czym coś zjeść. Podczas kąpieli pod prysznicem, chłopaka zaczyna boleć głowa. Po chwili zaczyna mieć dziwne obrazy w głowie. Ignorując to kończy kąpiel, wyciera się i ubiera. Idąc do magazynu z pożywieniem, pada z bólu głowy na kolana. Chłopak widzi ciemność, lecz po krótkim czasie zaczyna widzieć miasto. Nie wiedząc co się dzieje, zaczyna krzyczeć z przerażenia. W głowie widzi jakby gdzieś szedł, choć wiadomo, iż przebywa w azylu. Nastolatek nie może w to uwierzyć. Widzi kogoś oczyma. Ból nie pozwala mu dojść do siebie. Obrazy nie chcą zniknąć.
- Co się kurwa ze mną dzieje!?
Przerażony młodzieniec nie wie co zrobić. Jego umysł odmówił posłuszeństwa, a przez ból głowy nie ma siły się ruszyć. Jego ciało zaczyna drgać, z nosa leci mu krew. Nagle chłopak widzi jak osoba której oczyma widzi, łapie jednego z trupów i rozrywa go na pół, po czym zaczyna głośno ryczeć. Po chwili obrazy zniknęły, a ból ustąpił. Chłopak upadł bezwładnie na podłogę. Resztkami przytomności, dochodzi do wniosku, iż chyba wie kogo oczyma widział. Osoba była dość wysoka, ponieważ trup sięgał mu do klatki piersiowej i w pewnym momencie zauważył zmutowaną rękę. Mike nie ma wątpliwości. To był Zero, lecz dlaczego widział jego oczyma? Przecież nie mają ze sobą żadnego powiązania genetycznego, jak np. niektóre bliźniaki. Po pewnym czasie, nastolatek traci przytomność. Budząc się później, zauważa na zegarze ściennym, który nabył wraz z sprzętem do modyfikacji bazy, że jest 17:41. Bez zastanowienia zaczyna się podnosić, choć ciężko mu to idzie. Młodzieniec rozmyśla nad obrazami, lecz nie może znaleźć żadnego rozsądnego wyjaśnienia. Po chwili przypomina mu się rozmowa z Paul'em o ciężarówce pełnej broni. Chłopak zostawia jedzenie na drugi plan i rusza w stronę drzwi, by zacząć swoją kolejną misję. Wsiadając do samochodu, Mike próbuje przypomnieć sobie gdzie dokładnie znajduje się most. Angel City nie jest zbyt dużym miastem, lecz i tak nie zwiedził go nigdy całego. Po chwili przypomina sobie, że pewnego dnia usłyszał, iż przy moście znajduje się stara stacja benzynowa. Jest to miejsce, gdzie w dzieciństwie Mike bawił się z przyjaciółmi. Chłopak odpala samochód i z piskiem opon rusza w stronę stacji.
* w opowiadaniu używamy liczebników, a nie liczb!
OdpowiedzUsuń* nie "na wzajem" tylko nawzajem
Human zawsze czuwa! (Tak właściwie to pseudo-human .-., ale to szczegół).
Rozdział jak zawsze mi się bardzo podoba, jednak główny bohater powoli zaczyna mnie irytować.
Pozdrawiam
http://stories-by-aru-and-saki.blogspot.com/