sobota, 11 października 2014

OCALENI

Mike otwiera oczy i rozglądając się zauważa, że jest w jakimś dużym hangarze. Powietrze jest bardzo zimne. Na ścianach jest pełno krwi, dookoła jest cicho i ponuro. Rozglądając się dalej, idzie do przodu by zbadać sytuację. Wszędzie pusto, kilka metalowych filarów, wybite okna, zakurzona podłoga. Nagle słyszy kroki zza pleców. Odwracając się widzi idącą w jego stronę tajemniczą zakapturzoną postać. Gdy postać podchodzi, chłopak zaczyna odczuwać straszliwy ból w wnętrzu swojego ciała. Postać wyciąga rękę w jego stronę. Nastolatek nie wie co zrobić. Ból nie pozwala mu się ruszyć. Po chwili, Mike'a ręka zaczyna się zmieniać. Robi się cała czerwona, pojawiają się na niej grube czarne żyły, a z pod skóry wychodzą jakby kolce z kości. Chłopak zaczyna boleśnie krzyczeć.

Młodzieniec gwałtownie otwiera oczy. Pierwsze co zauważa to biały sufit. Przenosząc wzrok na lewą stronę, jego oczom ukazuje się czarno włosa dziewczyna z błękitnymi oczyma i lekko pobrudzoną twarzą. Ma na sobie białą bluzę z kapturem i jasne jeansy. Mike zaczyna się jej przyglądać.


- Wreszcie się obudziłeś.


Na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech. Chłopak wciąż na nią patrzy, jakby nie mógł spuścić z niej wzroku.


- Byłeś nieprzytomny przez 2 dni.


Mike bezsłownie się rozgląda. Nagle dziewczyna wyciąga do niego dłoń.


- Tak przy okazji, mam na imię Amy.


Chłopak patrzy się na jej dłoń, po czym wyciąga swoją i wita się z Amy.


- Jestem Mike.


Chłopak lekko się podnosi do pozycji siedzącej i ponownie się rozgląda.


- Gdzie Ja jestem? Co to za miejsce?

- Jesteś u nas w domu?
- Nas?
- U mnie i u mojego Taty.

Nagle do pokoju wchodzi stary mężczyzna. Jego czarne jak środek otchłani oczy lekko zakrywają siwe, średnio długie włosy, na szczęce widnieje mu średni szary zarost pokrywający całą dolną część twarzy.


- Widzę że się w końcu obudziłeś głupcze.

- Słucham?

Mike patrzy na starca wrogim spojrzeniem. Mężczyzna wchodzi do pokoju.


- Nigdy nie widziałem większego idioty od ciebie!

- O co Panu chodzi!?
- Jeszcze się pytasz!?
- Przestańcie!

Wydarła się Amy i wzrok kłucących się ocalałych przeszedł na dziewczynę.


- Możecie rozmawiać bez krzyków?


Mike patrzy na nią jak na istotę nie z tego świata. Po chwili znów przenosi wzrok na mężczyznę.


- Gdzie jest Zero?

- Kto?
- Zero! Wielki, wyrośnięty gość z zmutowaną łapą, w wojskowym mundurze.
- Aaa o niego Ci chodzi... Zwiał.
- Co!?

Mike z wściekłości uderzył o drewnianą szafkę obok łóżka.


- Miałeś szczęście że zareagowaliśmy. Gdyby nie my, to byś nie żył już w centrum handlowym.


Chłopak patrzy na starca z niedowierzaniem.


- To ty zaatakowałeś wilka?

- Musiałem zareagować. Jesteśmy jedynymi ocalałymi w tym cholernym gównie!

Młodzieniec odkrywa kołdrę i zauważa na swoim brzuchu bandaż.


- Co mi się stało?


Nagle odzywa się Amy.


- Ten Zero Cię zranił jak zaatakowaliśmy. Zostałeś zarażony...

- Cholera! Fiolki...!
- Spokojnie. Mamy obie.
- Już jedną - wtrąca się mężczyzna.
- Jak to jedną?
- Przez twoją głupotę musieliśmy jedną na Ciebie zużyć. Powiedz mi, co Cie trafiło w łeb byś sam walczył z tym mutantem!?
- Dobra mam dość! Wychodzę stąd! - wyrzuca z siebie oburzona dziewczyna.

Chłopak spogląda na nią odprowadzając ją wzrokiem.


- Słyszysz mnie? - kontynuuje starzec.

- Zmarnowałeś jedyne lekarstwo na tą cholerną zarazę.
- Wolałeś umrzeć?
- Dałbym sobie radę. Nie potrzebuję niczyjej pomocy.
- Nie bądź egoistą!
- Daj mi spokój...

Mike wstaje z łóżka. Nagle czuje straszliwy ból pod bandażem.


- Nie powinieneś się ruszać w tym stanie. Rana się jeszcze nie zagoiła.

- Nie mów mi co mam robić!

Chłopak spogląda w wejście do pokoju, po czym zauważa stojącą z przerażoną miną Amy. Chłopak zawstydził się swoim zachowaniem.


- Gdzie są moje rzeczy? - pyta chłopak zakładając swoje buty.

- W samochodzie.
- Wracam do bunkra.
- Nie dasz rady kierować pojazdem, a na podróż pieszo jesteś za słaby.
- Więc mnie podwieziesz - mówi przekonującym tonem do starca.

Chłopak powoli kieruje się w stronę drzwi wyjściowych. Mieszkanie wygląda jak z lat 80. Mike i Amy patrzą sobie głęboko w oczy, jakby chcieli poznać swoje myśli. Wychodząc z budynku, młodzieńca zaczyna razić słońce.


- Ciężarówka po prawej - przekazując stanowczym tonem informację, starzec kieruje się do białego pojazdu.


Mike idąc za nim rozgląda się by zbadać swoje położenie. Wydaje się znajome, lecz nie może sobie przypomnieć dlaczego. Oboje wsiadają do ciężarówki. Starzec odpala samochód.


- To dokąd Cię zawieźć?

- Do schronu przeciwrakietowego na obrzeżach Angel City.
- Rozumiem. Ciekawe miejsce sobie wybrałeś.

Nastolatek zapina pasy bez słowa i patrzy się przed siebie. Ciężarówka rusza. Chłopak zaczyna myśleć o kolejnym kroku, lecz co chwile w każdej myśli pokazuje mu się Amy. Nie wiedząc do się dzieje, próbuje się bardziej skupić. Nagle mężczyzna hamuje.


- Trupy... - informuje spokojnym głosem chłopaka.


Mike obserwuje zombie i wyobraża sobie czasy przed wybuchem epidemii. Jak ludzie spacerowali po mieście, dzieci bawiące się na placu zabaw, ryk jadących samochodów... Lecz do głowy w ogóle nie przychodziło mu wspomnienie o Megan, jakby zostało automatycznie usunięte. Starzec zaczyna cofać i skręca w uliczkę obok. Nagle kątem oka zauważa, że Mike siedzi zamyślony.


- Wszystko w porządku, młody?

- Nie jestem "młody"...
- Wybacz, ale nie znam twojego imienia.
- Mike.
- Heh miło mi, a masz jakieś nazwisko?
- Walker.
- Mhm... Ja jestem Paul Connors.
- ...

Na tym skończyła się konwersacja między Paul'em, a Mike'm. Przez całą drogę nie odezwali się do siebie ani słowem. W końcu dojechali na miejsce. Chłopak wysiada obolały z ciężarówki. Paul wyciąga z pojazdu torby z łupami Mike'a i kieruje się z nimi do azylu.


- Zostaw je.


Starzec zatrzymuje się patrząc ze zdziwieniem na młodzieńca.


- Ale nie dasz rady sam...

- Mówię zostaw torby! - przerywa starcowi wrogim tonem.
- Dobra... Jak chcesz.

Paul kieruje się do pojazdu, po czym łapie za klamkę.


- Pamiętaj że sam długo tu nie wytrzymasz. Jesteś jeszcze młody i głupi, lecz co dziwne masz na prawdę silną psychikę.

- ...
- Nie powinieneś odrzucać pomocy tym, którzy chcą Ci pomóc. Amy przez całe dwie doby siedziała przy tobie z nadzieją że się obudzisz, a ty jej tak za to dziękujesz!?
- ... Nie chcę... niczyjej pomocy... i nie musiała przy mnie siedzieć. Każdy powinien dbać o siebie.

Mike łapie za torby i rusza w stronę bunkru. Zdenerwowany Paul wsiada do pojazdu i od razu odjeżdża. Chłopak z trudem donosi torby do wnętrza bazy. Po chwili patrzy na swój plan. Nagle pełny złości zrywa go ze ściany i porywa na mniejsze kawałki. Chłopak pada na kolana i zaczyna z bólu krzyczeć. Obolały kładzie się na łóżko i próbuje zasnąć. Następnego dnia, Mike powoli wstaje, ubiera się i idzie coś zjeść by odzyskać siły. Po jakimś czasie zaczyna wypakowywać zdobyte rzeczy z toreb. Bronie przenosi do broni, a pożywienie po pożywienia. Chłopak znów idzie do magazynu z bronią i zaczyna wybierać bronie. Zakłada na siebie karabin maszynowy M4, pasek z obrzymem w kaburze i przypina do niego także kilka granatów. Do małej torby na pasku wkłada magazynki i naboje bo obrzyma. Nastolatek wychodzi z bunkru i wsiada do najbliższego samochodu, po czym go odpala. Mike rusza ponownie do bazy wojskowej po trzecią fiolkę z antidotum. Z trudem przemierza ulicę pełne trupów. Nagle uderza w wybiegającego mu przed samochód zombie, uderzając przy tym raną w kierownicę. Obolały i zdenerwowany rusza dalej przejeżdżając wroga. Chłopak dojechał do celu i rozglądując się wysiada powoli z pojazdu. Wszędzie pusto. Zero zniknął.

5 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy rozdział. Czytam twoje rozdziały od początku, ale pierwszy raz komentuję. Trochę nagłówek nie pasuje do wyglądu bloga i jest kilka literówek ( nie z pod, tylko spod), które jednak każdemu się zdarzają. Posty są bardzo oryginalne i wciągające. Obserwuję i zapraszam do mnie :)

    http://tommorow-is-beautifull-dream.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;) niestety nie potrafię zrobić tak, że tło bloga, tło nagłówku i fajny napis były w jednym fajnym tle.

      Usuń
  2. Przepraszam, ze dopiero teraz komentuję, ale nie miałam dostępu do internetu przez dłuższy czas.
    Przez ten rozdział jestem jeszcze bardziej ciekawa kim jest Zero. I jak rozwinie się akcja.
    Jeszcze raz przepraszam - ale tym razem za to, że mój komentarz jest tak mało kreatywny ;-;
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aroo, witaj ponownie ;) miło że w końcu nie zwracasz mi uwag na poprawki do bloga, ale zawsze się przydawały ;)

      Usuń
  3. Zaciekawiona czekam na kolejny rozdział. Tak przy okazji, zareklamuję się u cb... :3 http://kumeikaditmar.blogspot.com/ ZAPRASZAM <3

    OdpowiedzUsuń